- Cały czas wszystko się trzęsło, na szczęście udało nam się wydostać – wspomina tragedię mieszkający we włoskiej L’Aquili Polak. Szok po trzęsieniu ziemi i pośpiech był tak wielki, że większość ludzi nie miała nawet czasu, żeby się ubrać. – Uciekaliśmy w piżamach – relacjonują świadkowie.
Trzęsienie obudziło Ireneusza Walczaka w środku nocy.
- Było ciężko przejechać samochodem – mówi pan Ireneusz wspominając, że na pogotowiu, gdzie zgłosił się niemal natychmiast, panowała panika. – Cały czas się wszystko trzęsło – opowiadał Polak, który teraz wraz z bliskimi jest w zaimprowizowanym obozie na boisku piłkarskim w miejscowości ok. 10 km od L’Aquili.
Studenci są bezpieczni
We włoskiej L’Aquili znajdowało się też czworo polskich studentów – 3 kobiety i jeden mężczyzna z V roku matematyki Politechniki Gdańskiej. Jak zapewnia rzeczniczka uczelni Katarzyna Żelazek, chociaż z Polakami nie ma stałego kontaktu, to wiadomo, że nic im się nie stało.
- Są cali i zdrowi – zapewniła rzeczniczka. Cała grupa mieszkała w jednym z akademików, które ucierpiały w trzęsieniu, ale, jak dodaje Żelazek, zniszczenia budynku nie były wielkie.
Włoska uczelnia, na której studiowali Polacy, już udzieliła im pomocy, a polski konsulat sprowadzi ich do kraju.
Nie wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić
W L’Aquili była również studentka Politechniki Białostockiej Marta Karwowska, której również udało się znaleźć w bezpiecznym miejscu. – Stałam na ulicy, czekaliśmy na samochód, objechaliśmy miasto dookoła i nie wiedzieliśmy, co ze sobą zrobić – relacjonowała roztrzęsiona Polka.
Zagruzowanie ulice były w opłakanym stanie. – Ludzie stali na ulicach, mieli rozbite głowy, wymiotowali – wspomina Polka.
Uciekali w piżamach
Trzęsienie ziemi o sile 6,3 w skali Richtera całkowicie zaskoczyło mieszkańców L’Aquili i okolicznych miejscowości. – Byliśmy w hotelu. Nagle wszystko zaczęło się trząść, więc wybiegliśmy na zewnątrz. Budynek zaczął się walić – wspomina mieszkanka miasta.
Inna dodaje, że opuszczała swoje mieszkanie w niezwykłym pośpiechu. Szok i pośpiech był tak wielki, że większość ludzi nie miała nawet czasu, żeby się ubrać. – Obudziliśmy się nagle i natychmiast zbiegliśmy po schodach w naszych piżamach – opowiada 22-letni Antonio D’Ostilio.
Z dotychczasowych informacji wynika, że pod gruzami w L’Aquili zginęło co najmniej 31 [50] osób.
mtom/ola
ŹRÓDŁO: http://www.tvn24.pl





0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.