Strona Stowarzyszenia Papaboys w Polsce

Wejście skategoryzowane jako ‘BENEDYKT XVI’

Watykan: w tym roku “Pasterka” dwie godziny wcześniej

28 październik 2009 · Dodaj komentarz

28 listopada Ojciec Święty będzie przewodniczył pierwszym nieszporom I niedzieli Adwentu w bazylice watykańskiej o godz. 17.00.

URBI ET ORBI - Błogosławionych świąt Bożego Narodzenia!

24 grudnia Benedykt XVI będzie przewodniczył Mszy św. nocnej w uroczystość Bożego Narodzenia o 22.00, a nie jak zwykle o północy – wynika z opublikowanego dziś kalendarza papieskich ceremonii na listopad, grudzień i styczeń.
28 listopada Ojciec Święty będzie przewodniczył pierwszym nieszporom I niedzieli Adwentu w bazylice watykańskiej o godz. 17.00.

8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny papież zgodnie z tradycją złoży o 16.00 wieniec kwiatów przy figurze Matki Bożej na Placu Hiszpańskim.

Jak już wspomnieliśmy w Wigilię Bożego Narodzenia Benedykt XVI będzie przewodniczył Mszy św. o godz. 22.00 w bazylice watykańskiej, a następnego dnia w południe udzieli błogosławieństwa „Miastu i światu” na Placu św. Piotra.

W ostatni dzień roku kalendarzowego, 31 grudnia o godz. 18.00 Ojciec Święty będzie przewodniczył w bazylice watykańskiej I nieszporom Uroczystości Najświętszej Bożej Rodzicielki i dziękczynieniu za łaski minionego roku. Natomiast 1 stycznia o godz. 10.00 odprawi tam Mszę św.

Benedykt XVI będzie tam też sprawował Eucharystię 6 stycznia, w uroczystość Objawienia Pańskiego.

Natomiast 10 stycznia, w uroczystość Chrztu Pańskiego papież udzieli chrztu dzieciom w Kaplicy Sykstyńskiej.

Ostatnią uroczystością liturgiczną, której będzie Ojciec Święty przewodniczył w styczniu są nieszpory sprawowane w bazylice św. Pawła za Murami 25 stycznia, w święto Nawrócenia Apostoła Narodów. Tego dnia kończy się też doroczny Tydzień Modlitw w Intencji Jedności Chrześcijan.
st (KAI) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 28 października 2009
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

http://franciszkanska3.pl

WEBCAM

Papaboys Polska

Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · MŁODZIEŻ · RODZINA · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Benedyktyński ideał pracy i modlitwy propozycją dla każdego chrześcijanina

15 październik 2009 · Dodaj komentarz

Audiencja ogólna: benedyktyński ideał pracy i modlitwy propozycją dla każdego chrześcijanina.

Benedyktyński ideał życia, łączący pracę z modlitwą, może być obrany przez każdego chrześcijanina – podkreślił Benedykt XVI w czasie środowej katechezy 14 października. Papież poświęcił ją Piotrowi Czcigodnemu, jednemu z najbardziej znanych opatów z Cluny. Opactwo to słynęło – jak zaznaczył – z piękna i splendoru, które wyrażało się przede wszystkim w liturgii, stanowiącej uprzywilejowaną drogę do Boga.

Piotr Czcigodny urodził się około 1094 r. w francuskim regionie Owernii. W młodym wieku wstąpił do zakonu benedyktynów. Znany ze swej rygorystycznej ascezy, pobożności, pokory i prawości, w 1122 r. zostaje wybrany opatem w Cluny. Wiele czerpał z duchowości Bernarda z Clairvaux, którego nazywał „światłem Kościoła”. Był szczególnym czcicielem Eucharystii i Matki Bożej. Jego pisma o Najświętszym Sakramencie należą do arcydzieł literatury eucharystycznej.

Choć Piotr Czcigodny kierował opactwem w trudnych dla niego chwilach, potrafił sprostać temu zadaniu, ponieważ zdolności mediacyjne i dobry charakter zjednywały mu zaufanie wszystkich, zwłaszcza powierzonych jego pieczy mnichów – zaznaczył Papież. Swą myślą wykraczał jednak daleko poza mury klasztorne. Troszczył się o wszystkie członki Ciała Chrystusa. Przejmował się także losem tych, którzy znajdowali się poza Kościołem, a w szczególności żydów i muzułmanów. Aby poznać tych ostatnich, polecił przetłumaczyć Koran.

Piotr Czcigodny to jednak przede wszystkim wzór świętości monastycznej. „Dla niego ideał monastyczny polega na trwałym przylgnięciu do Chrystusa w życiu klasztornym, które cechuje pokora, pracowitość, cisza, kontemplacja i nieustanne oddawanie chwały Bogu – powiedział Papież. – Pierwszym i najważniejszym obowiązkiem mnicha jest uroczysta liturgia, dzieło niebios, najbardziej ze wszystkich pożyteczne. Powinna jej towarzyszyć lektura duchowa, medytacja, modlitwa osobista i dyskretna pokuta. Dzięki temu całe życie zostaje przeniknięte głęboką miłością do Boga i bliźnich. Ten styl życia, połączony z codzienną pracą, jest ideałem dla mnicha, ale w dużej mierze może być też stylem życia każdego chrześcijanina, który chce być prawdziwym uczniem Chrystusa – dodał Ojciec Święty.

Na Placu św. Piotra przybyło ponad 2 tys. Polaków. Zwracając się do nich, Benedykt XVI nawiązał jeszcze do niedzielnych kanonizacji.

„Bardzo serdecznie pozdrawiam pielgrzymów polskich, a szczególnie Siostry Franciszkanki Rodziny Maryi i uczestników niedzielnej kanonizacji Abp. Zygmunta Szczęsnego Felińskiego. Wraz z wami cieszę się tym nowym polskim świętym. Naśladujcie jego odwagę, żywą wiarę i zaufanie Bożej Opatrzności. Niech on wyjedna wam obfitość Bożych łask i pomyślność waszej Ojczyzny. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus”.

kb/ rv

http://www.oecumene.radiovaticana.org/

Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , ,

Papież do młodzieży: Chrystus da wam szczęście

2 październik 2009 · Dodaj komentarz

papiez_w_czechachZwracając się po Mszy do młodzieży w Starym Bolesławcu, Benedykt XVI wskazał, że prawdziwą, wyczerpującą i zadowalającą odpowiedź na jej pragnienie szczęścia daje tylko Chrystus. To On wychodzi każdemu na spotkanie.

„Kołacze do drzwi waszej wolności, by być przyjęty jak przyjaciel. Chce was uszczęśliwić, napełnić człowieczeństwem i godnością. To jest wiara chrześcijańska: spotkanie z Chrystusem, żywą Osobą, która daje życiu nowy horyzont i zdecydowany kierunek. A kiedy serce młodego człowieka otwiera się na Jego Boże plany, bez trudu rozpoznaje Jego głos i idzie za Nim. Jezus ponawia stale zachętę, byście byli Jego uczniami i świadkami. Wielu z was powołuje do małżeństwa i przygotowanie do tego sakramentu jest prawdziwą drogą powołania. Społeczeństwo potrzebuje rodzin chrześcijańskich, rodzin świętych! A jeśli Pan woła, byście poszli za Nim w kapłaństwie czy życiu konsekrowanym, nie wahajcie się Mu odpowiedzieć. Szczególnie w tym Roku Kapłańskim apeluję: bądźcie uważni i gotowi pójść za wezwaniem Jezusa do oddania życia służbie Bogu i Jego ludowi. Kościół, także w tym kraju, potrzebuje licznych świętych księży i osób całkowicie poświęconych Chrystusowi, Nadziei świata!

Słowo nadzieja, do którego często powracam, łączy się z młodością. Wy, drodzy młodzi, jesteście nadzieją Kościoła! Oczekuje on, że staniecie się posłańcami nadziei, jak w ubiegłym roku w Australii, na Światowym Dniu Młodzieży, wielkiej manifestacji wiary młodych, którą dane mi było przeżyć osobiście i w której wzięli udział niektórzy z was. Liczniej będziecie mogli przybyć do Madrytu w sierpniu 2011 r. Zapraszam was już teraz na to wielkie spotkanie młodych z Chrystusem w Kościele”.

ak/ rv
http://www.oecumene.radiovaticana.org

Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · MŁODZIEŻ · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , , , ,

Niemcy: Kościół o nawróceniach z islamu

15 wrzesień 2009 · Dodaj komentarz

„Nikogo nie wolno zmuszać do wyznania wiary, ani też nikomu nie można zabronić przyłączenia się do wybranej wspólnoty religijnej” – piszą niemieccy biskupi w wydanym dziś specjalnym dokumencie. Jest w nim mowa o duszpasterstwie i możliwości chrzczenia muzułmanów, którzy zdecydowali się na zmianę religii. Dokument episkopatu Niemiec jest odpowiedzią na krytykę, z jaką w ubiegłym roku musiał zmierzyć się Benedykt XVI, chrzcząc w Bazylice św. Piotra muzułmańskiego dziennikarza.

„Jeśli kandydat z muzułmańską przeszłością decyduje się na chrzest, to jest to wyrazem jego wolnej decyzji i głosem sumienia” – piszą niemieccy biskupi. W instrukcji, która liczy blisko 70 stron, wskazują oni na potrzebę specjalnego duszpasterstwa dla wszystkich, którzy będąc wcześniej muzułmanami pragną przyłączyć się do wspólnoty Kościoła. Biskupi – ku zaskoczeniu wielu krytyków – obalają mit, jakoby w Niemczech chrześcijanie przechodzili na islam, ale nie odwrotnie. Według opublikowanych statystyk wszystkich 27 diecezji, rocznie w Niemczech chrzczonych jest blisko 150 osób, które nawróciły się z islamu. Znawcy problematyki uważają, że ze względu na represje spotykające kandydatów wiele przypadków jest przemilczanych, a liczba chrztów byłych muzułmanów w Kościele katolickim i Kościołach ewangelickich sięga rocznie 500. Pochodzą oni głównie z Turcji, państw bałkańskich i krajów byłego Związku Radzieckiego.

Niemieccy biskupi zaznaczyli, że wydana dzisiaj instrukcja jest jedną z wielu, które przygotował niemiecki episkopat w ostatnich latach. Dialog z muzułmanami zajmuje ważne miejsce w duszpasterstwie w Niemczech.

T. Kycia, Berlin
http://www.oecumene.radiovaticana.org

Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego – Rok Kapłański

8 wrzesień 2009 · Dodaj komentarz

Kategorie: BENEDYKT XVI · JAN PAWEŁ II · KOŚCIÓŁ · VIDEO
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Anioł Pański w Viterbo: pozdrowienie dla uczestników spotkania “Asyż w Krakowie”; przypomnienie o polskich ofiarach wojny

8 wrzesień 2009 · Dodaj komentarz

Benedykt XVI w ViterboNa zakończenie liturgii w Viterbo odmówiono Anioł Pański. W rozważaniu przed modlitwą Benedykt XVI przypomniał m.in., dlaczego Viterbo bywa nazywane miastem papieży. Przez całą drugą połowę XIII w. było ono ich rezydencją – powiedział Ojciec Święty. Pięciu z nich w Viterbo zostało wybranych na stolicę Piotrową. Sześciu zostało tam pochowanych. W okolicach tego miasta urodziło się też kilku przyszłych papieży, m.in. św. Leon Wielki.

Po modlitwie natomiast Ojciec Święty skierował przesłanie do uczestników Międzynarodowego Kongresu dla Pokoju „Ludzie i Religie”, zorganizowanego przez kard. Stanisława Dziwisza i rzymską Wspólnotę św. Idziego pod hasłem „Asyż w Krakowie”. Okazją kongresu jest 70 rocznica wybuchu II wojny światowej i 20-lecie upadku komunizmu.

Benedykt XVI w Viterbo„Nie możemy zapominać o dramatycznych wydarzeniach, które dały początek jednemu z najstraszniejszych konfliktów w historii – mówił Benedykt XVI. – Spowodował on śmierć milionów ludzi i zadał tak wiele cierpień umiłowanemu narodowi polskiemu. Konfliktowi temu towarzyszyła tragedia Holokaustu i zagłada wielu innych niewinnych ludzi. Pamięć o tych wydarzeniach skłania nas do modlitwy za ofiary i tych, którzy wciąż jeszcze noszą w swoim ciele i sercu pochodzące z tego okresu rany. Niech te wydarzenia będą też upomnieniem dla wszystkich, aby nigdy więcej nie powtórzyły się takie barbarzyństwa, oraz by w naszych czasach, naznaczonych jeszcze przez konflikty i niezgodę, wzmóc starania o budowanie trwałego pokoju, przekazując przede wszystkim nowym pokoleniom kulturę i styl życia przeniknięty miłością, solidarnością i poszanowaniem dla drugiego człowieka. W tej perspektywie szczególnie ważny jest wkład, jaki religie mogą i powinny wnieść w promowanie przebaczenia i pojednania, przeciwstawiając się przemocy, rasizmowi, totalitaryzmowi i ekstremizmowi, które naruszają obraz Stworzyciela w człowieku, zacierają horyzont Boga i w konsekwencji prowadzą do pogardy dla samego człowieka. Niech Pan nas wspomaga w budowaniu pokoju opartego na miłości i wzajemnym poszanowaniu” – zakończył Papież.

kb/ rv

http://www.oecumene.radiovaticana.org

Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Anioł Pański: zachęta do odważnego “tak” Jezusowi

24 sierpień 2009 · Dodaj komentarz

“Muszę jeszcze przejść szkołę cierpliwości” – powiedział Papież w południe wiernym 23 sierpnia pokazując wyleczoną rękę, która choć uwolniona z gipsu, wciąż jeszcze pozostaje, jak stwierdził, „leniwa”. Rozważanie poprzedzające Anioł Pański w Castelgandolfo Benedykt XVI poświęcił problemowi wiary, jaki wyłania się z czytań mszalnych obecnej niedzieli.

„Witam Polaków. W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus mówi do swoich uczniów: „pośród was są tacy, którzy nie wierzą” (J 6, 64). W Roku Kapłańskim prośmy w modlitwie, by kapłani, którzy wzorem Piotra i Apostołów uwierzyli i poznali, że Chrystus jest Świętym Boga (por. J 6, 69), świadectwem swego życia umacniali wiarę wątpiących. Niech wszyscy dzięki ich posłudze doznają łaski nawrócenia i odnowy ducha. Życzę wszystkim dobrej niedzieli”.

Centralne pytanie, jakie dziś stawia Jezus, brzmi: „Czy i wy chcecie odejść?”. Jak stwierdził Papież, jest to rodzaj prowokacji, przed którą stają ludzie każdej epoki.

„Także dziś wielu «gorszy się» paradoksem chrześcijańskiej wiary – powiedział Benedykt XVI. – Nauczanie Jezusa wydaje się «twarde», zbyt trudne do przyjęcia i wprowadzenia w czyn. A więc jedni je odrzucają i odchodzą od Chrystusa; inni starają się «dostosować» to słowo do obowiązujących mód, pozbawiając je pierwotnego znaczenia i wartości. «Czy i wy chcecie odejść?». Ta niepokojąca prowokacja rozbrzmiewa w sercu i oczekuje od każdego osobistej odpowiedzi. Jest to pytanie skierowane do każdego z nas. Jezus bowiem nie zadowala się powierzchownym i formalnym uczestnictwem. Nie wystarczy Mu też pierwsze, entuzjastyczne opowiedzenie się przy Nim. Przeciwnie, zależy Mu na tym, byśmy mieli z Nim udział na całe życie, wraz z myślą i wolą. Naśladowanie Go napełnia serce radością i nadaje pełny sens naszemu istnieniu, choć jednocześnie niesie ze sobą trudy i wyrzeczenia, ponieważ bardzo często jest to droga pod prąd” – stwierdził Papież.

Benedykt XVI zachęcił wiernych, by na wzór św. Piotra dawali odważną odpowiedź Chrystusowi, świadomi własnych słabości, ale i mocy Ducha Świętego działającego w bliskości z Jezusem. Wiara – zaznaczył Papież – jest Bożym darem wobec człowieka, który dzięki niej jest jednocześnie wolny i całkowicie oddany Bogu.

Pozdrawiając pielgrzymów Ojciec Święty zwrócił się w pierwszym rzędzie do uczestników Mityngu Przyjaźni między Narodami. Nawiązał przy tym do tegorocznego tematu spotkania oraz encykliki Caritas in veritate. Życzył, aby mityng w Rimini przyczynił się do zrozumienia, że „poznanie nie jest aktem tylko materialnym, ponieważ… w każdym poznaniu i w każdym akcie miłości dusza człowieka doświadcza czegoś «więcej», co podobne jest bardzo do otrzymanego daru, do wyżyn, do których czujemy się podniesieni” – zaznaczył Papież.

tc/ rv
http://www.oecumene.radiovaticana.org

Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , ,

Nie wynaturzać słowa Chrystusa

23 sierpień 2009 · Dodaj komentarz

Przed dostosowywaniem słowa Chrystusa do aktualnej mody, wynaturzającego jego sens i wartość przestrzegł Benedykt XVI podczas dzisiejszej modlitwy Anioł Pański w Castel Gandolfo. Papież zwracając się do Polaków wezwał do modlitwy za kapłanów, aby „świadectwem swego życia umacniali wiarę wątpiących”.

Drodzy bracia i siostry!

Jak widzicie, ręka wolna jest od gipsu, ale jeszcze nieco leniwa. Muszę jeszcze trochę pobyć w szkole cierpliwości. Od kilku niedziel liturgia podaje nam pod rozwagę rozdział szósty Ewangelii Jana, w którym Jezus występuje jako „chleb żywy, który zstąpił z nieba” i dodaje: „Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata” (J 6, 51). Żydom, którzy sprzeczali się między sobą mówiąc: „Jak On może nam dać swoje ciało do spożycia?” (w. 52), Jezus odpowiada: „Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie” (w. 53). Dziś, w 21 niedzielę zwykłą, rozważamy ostatnią część tego rozdziału, w którym czwarty Ewangelista opisuje reakcję ludzi i samych uczniów, zgorszonych słowami Pana, do tego stopnia, że którzy szli za Nim do tej pory, zawołało: „Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?” (w. 60). Od tego momentu „wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło” (w. 66). Jezus nie osłabia jednak swoich słów, owszem, zwracając się wprost do Dwunastu powiada: „Czyż i wy chcecie odejść?” (w. 67).

To prowokacyjne pytanie nie jest skierowane wyłącznie do ówczesnych słuchaczy, ale także do wierzących i ludzi każdej epoki. Dziś również niemało jest tych, którzy są „zgorszeni” paradoksem wiary chrześcijańskiej. Nauczanie Jezusa wydaje się „trudne”, zbyt trudne do przyjęcia i wprowadzenia w czyn. Są więc tacy, którzy je odrzucają i opuszczają Chrystusa; są tacy, którzy starają się „dostosować” Jego słowo aktualnej mody, wynaturzając jego sens i wartość. „Czyż i wy chcecie odejść?” Ta budząca niepokój prowokacja rozbrzmiewa w naszym sercu i oczekuje od każdego osobistej odpowiedzi. Jezus bowiem nie zadowala się powierzchowną i formalną przynależnością, nie wystarcza Mu pierwsze i entuzjastyczne przylgnięcie; przeciwnie, należy przez całe życie należeć „do Jego myślenia i do Jego woli”. Podążanie za Nim napełnia radością i nadaje pełny sens naszej egzystencji, pociąga jednak za sobą trudności i wyrzeczenia, albowiem bardzo często trzeba iść pod prąd.

„Czyż i wy chcecie odejść?” Na to pytanie Jezusa Piotr odpowiada w imieniu Apostołów: „Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego” (w. 68-69). Drodzy bracia i siostry, i my możemy powtórzyć odpowiedź Piotra, świadomi oczywiście własnej ludzkiej kruchości, jednakże ufni w moc Ducha Świętego, która wyraża się i ukazuje w jedności z Jezusem. Wiara jest darem Boga dla człowieka, a jednocześnie jest wolnym i całkowitym zawierzeniem się człowieka Bogu; wiara jest uległym słuchaniem słowa Pana, które jest „lampą” dla naszych kroków i „światłem” na naszej ścieżce (por. Ps 119, 105). Jeśli z ufnością otworzymy serce na Chrystusa, jeśli pozwolimy się Jemu zdobyć, możemy doświadczyć i my, wraz ze św. Proboszczem z Ars, że „naszym jedynym szczęściem na tej ziemi jest miłować Boga i wiedzieć, że i On nas miłuje”. Prośmy Maryję Pannę, by utrzymywała zawsze rozbudzoną w nas tę wiarę przesycona miłością, która uczyniła z Niej, pokornej dziewczynki z Nazaretu, Matkę Bożą oraz matkę i wzór dla wszystkich wierzących.

Po modlitwie Anioł Pański:

(po polsku) Witam Polaków. W dzisiejszej Ewangelii Pan Jezus mówi do swoich uczniów: „pośród was są tacy, którzy nie wierzą” (J 6, 64). W Roku Kapłańskim prośmy w modlitwie, by kapłani, którzy wzorem Piotra i Apostołów uwierzyli i poznali, że Chrystus jest Świętym Boga (por. J 6, 69), świadectwem swego życia umacniali wiarę wątpiących. Niech wszyscy dzięki ich posłudze doznają łaski nawrócenia i odnowy ducha. Życzę wszystkim dobrej niedzieli.

(po włosku) Dziś rozpoczęła się w Rimini XXX edycja Mityngu Przyjaźni Między Narodami, której temat brzmi: „Poznanie zawsze jest wydarzeniem”. Kierując serdeczne pozdrowienie do wszystkich, którzy biorą udział w tym znaczącym spotkaniu, życzę, ażeby stało się ono cenną okazją do zrozumienia, że „poznanie nie jest aktem tylko materialnym, ponieważ… w każdym poznaniu i w każdym akcie miłości dusza człowieka doświadcza czegoś «więcej», co podobne jest bardzo do otrzymanego daru, do wyżyn, do których czujemy się podniesieni” (Encyklika Caritas in Veritate, n. 77).

http://info.wiara.pl

Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Czytając Benedykta – pierwsze wrażenia po lekturze encykliki „Caritas in veritate”

22 lipiec 2009 · Dodaj komentarz

Specjalistów zajmujących się nauczaniem społecznym Kościoła zapytaliśmy o pierwsze wrażenia po lekturze encykliki „Caritas in veritate”

Odpowiedź na kryzys człowieczeństwa

ks. Arkadiusz Wuwer – socjolog, wykłada katolicką naukę społeczną na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego

ks. Arkadiusz Wuwer - socjolog, wykłada katolicką naukę społeczną na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Śląskiego Spośród wielu „nowości” encykliki wymienię zaledwie trzy. Po pierwsze, współczesna „kwestia społeczna” nie ogranicza się już, jak za czasów Leona XIII, do wołającego o pomstę do nieba położenia robotników, ani do zagrożenia pokoju poprzez systemy totalitarne, nie dotyczy tylko nierówności społecznych czy kryzysu wolności, jakie charakteryzowały życie społeczne w przeszłości, ale przybiera dzisiaj postać kryzysu samego rozumienia człowieczeństwa.

Po drugie, dominujący w dyskursie społecznym Jana Pawła II termin „solidarność” zostaje dopełniony terminem „braterstwo”. „Społeczeństwo coraz bardziej zglobalizowane zbliża nas, ale nie czyni nas braćmi. Rozum sam z siebie potrafi pojąć równość między ludźmi i ustanowić obywatelskie współżycie między nimi, ale nie jest zdolny ustanowić braterstwa. Ma ono początek w transcendentnym powołaniu Boga Ojca, który jako pierwszy nas umiłował, ucząc nas przez swego Syna, czym jest miłość braterska” (19). Przeważającej do tej pory, oświeceniowej wizji powszechnej wolności, równości i braterstwa nie udało się nigdy w całości wprowadzić w życie. Dlatego że o ile wolność i równość są możliwe zawsze, braterstwo domaga się czegoś więcej niż prawa i sprawiedliwości – właśnie pełnej prawdy i miłości.

Po trzecie, życie ekonomiczne to coś więcej niż aktywność człowieka dla zapewnienia zysku. Odnowienie pogrążonego w kryzysie życia finansowego może nastąpić jedynie poprzez pokonanie chciwości, zawiązanie ponownych relacji pomiędzy ekonomią i polityką a etyką. Ekonomia nie może obejść się bez przyjęcia kategorii bezinteresowności i daru. W tym kontekście zadaniem polityki, często zdominowanej dzisiaj przez globalne grupy finansowe i medialne, jest powrót do właściwych jej zadań: roztropnego kierowania ekonomią i rozwojem w służbie powszechnego dobra wspólnego.

Pełna miłości prawda o współczesności, jaką wypowiada Benedykt XVI, jest pozbawiona tonów agresywnych, dobrze uargumentowana, a co za tym idzie – przekonująca i, miejmy nadzieję, skuteczna. Siła encykliki leży w przywołaniu nadziei, że możliwa jest wizja „człowieka nierozdartego” pomiędzy tym, co Boże, i tym, co ludzkie. To zadanie dla każdego z nas na dzisiaj i na resztę życia: „życie na ziemi uczynić »Bożym«, i dlatego godnym człowieka”.

Ochrona środowiska ludzi

George Weigel, teolog, publicysta, członek Ethics and Public Policy Center w Waszyngtonie

George Weigel, teolog, publicysta, członek Ethics and Public Policy Center w Waszyngtonie Jednym z najbardziej doniosłych punktów encykliki jest połączenie, jakie Papież czyni między społeczną doktryną Kościoła a jego nauczaniem dotyczącym prawa do życia od poczęcia do naturalnej śmierci. „Caritas in veritate” łączy obronę życia z ochroną środowiska, twierdząc, że ludzie odrzucający nienarodzone dzieci nie są skłonni budować społeczeństw dbających o naturę.

Te punkty zasługują na podkreślenie wobec tendencji światowej prasy do przeciwstawiania „katolików sprawiedliwości społecznej” „katolikom prawa do życia” w konwencji politycznego reportażu, gdzie wszystko jest albo „lewicowe”, albo „prawicowe”. Kościoła i jego doktryny społecznej nie dotyczą kategorie „lewicy” i „prawicy”, lecz „prawdy” i „fałszu”. Prawda o osobie ludzkiej, podkreśla Benedykt XVI, leży u podstaw społecznej nauki Kościoła. A zasadniczą prawdą jest to, że każde niewinne ludzkie istnienie ma nienaruszalną godność i wartość. Sprawiedliwe społeczeństwa rozpoznają tę godność i chronią ją prawem. Sprawiedliwe społeczeństwa włączają najsłabszych członków ludzkiej rodziny we wspólnotę wzajemnej troski. Zatem kwestie życia są kwestiami społecznej sprawiedliwości.

„Caritas in veritate” przypomina również, że wolny rynek nie jest mechanizmem mogącym działać samodzielnie – wymaga ludzi żyjących wartościami. Tylko pod tym warunkiem rynki będą działały na korzyść biednych, bogactwo będzie rozdzielane sprawiedliwie, a społeczeństwo stanie się silniejsze. Te same wartości, naucza encyklika, są w stanie przekonać kobiety i mężczyzn XXI w. do hojnej postawy wobec przyszłości, która wyrazi się również przez powoływanie do życia nowych pokoleń. Niski współczynnik urodzin w Europie jest więc kolejnym zagadnieniem związanym ze sprawiedliwością społeczną.

Nie chodzi wyłącznie o to, że spadek populacji oznacza mniejsze wpływy z podatków na zasilanie programów społecznych. Na głębszym poziomie brak hojności wobec przyszłości na ogół idzie w parze z brakiem hojności wobec teraźniejszości, to zaś oznacza gospodarkę wypaczoną przez chciwość.
Dyskusje ekonomistów nad papieskimi propozycjami na rzecz „gospodarki wspólnoty” (gospodarki dzielenia dóbr) będą trwały. Oby owocem tych debat była świadomość, że główne dotychczasowe motywy podejmowania decyzji ekonomicznych nie mogą być jedynymi. Najistotniejsze, że bezpośrednie wnioski z „Caritas in veritate” dla polityki społecznej wiążą ją ze sprawą życia, postulując konieczność zagwarantowania pomocy ciężarnym kobietom znajdującym się w krytycznej sytuacji (miłość), przy jednoczesnym zapewnieniu prawnej ochrony dla nienarodzonych (prawda).

Miasto godne człowieka

ks. Piotr Mazurkiewicz, politolog, socjolog, sekretarz generalny Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej 

ks. Piotr Mazurkiewicz, politolog, socjolog, sekretarz generalny Komisji Episkopatów Wspólnoty Europejskiej  Miasto (polis) jest dwuznacznym symbolem kulturowym. Istnieje napięcie między miastem Boga a miastem szatana (św. Augustyn). Między ziemskim Jeruzalem, za którym tęskni Psalmista, a nowym Jeruzalem, które powinno być obiektem tęsknoty chrześcijanina. Wątek miasta Boga i miasta człowieka pojawia się także w encyklice „Caritas in veritate”. Ojciec Święty stwierdza, że zasadniczą siłą napędową prawdziwego rozwoju człowieka jest miłość (1), która jest największym darem, jaki Bóg przekazał ludziom (2). Miasto człowieka nie wyrasta jedynie dzięki odniesieniom do praw i obowiązków, ale przede wszystkim dzięki relacjom bezinteresowności, miłosierdzia i komunii (6). Miasto prawdziwie godne człowieka nie powstaje w oparciu o charakterystyczną dla działań ekonomicznych logikę wymiany kontraktowej. Nawet uzupełnienie jej o logi-kę polityczną, służącą zapewnieniu sprawiedliwości przez redystrybucję dóbr (36), nie czyni go antycypacją miasta Bożego.

Do właściwego funkcjonowania polis konieczna jest obecność w przestrzeni międzyludzkiej działań całkowicie bezinteresownych, wynikających z miłości. Mamy zatem trzy podmioty konieczne do właściwego funkcjonowania systemu: rynek, państwo i społeczeństwo obywatelskie (38). Mamy też konieczność współgrania logiki ekonomi, logiki polityki i logiki daru bez rekompensaty (34 i 37). Papież nie oczekuje, że któryś z elementów systemu przejmie logikę właściwą drugiemu. Nie spodziewa się, że – na przykład – rynek będzie się kierować bezinteresownością, a jednak stwierdza wyraźnie: „zarówno rynek, jak i polityka potrzebują osób otwartych na wzajemny dar“ (39), potrzebują otwarcia na to, co przychodzi z zewnątrz.

Dwa elementy w myśli Papieża warte są jeszcze wyeksponowania. Aby kochać, trzeba używać rozumu. Rozum zaś musi być otwarty na prawdę przychodzącą do nas od drugiego człowieka. Dopiero przez rozmowę i wspólne poszukiwanie prawdy stajemy się racjonalni. Dopiero przez wspólne odkrywanie prawdy wychodzimy z kręgu subiektywnych opinii, przekraczamy kulturowe i historyczne uwarunkowania, spotykamy się w ocenie wartości i istoty rzeczy (4). Papież stwierdza jednak, że otwarcie na dialog z drugim człowiekiem to za mało, by móc mówić o otwartym rozumie. Może on bowiem być wciąż skoncentrowany na sobie, a w związku z tym zamknięty na sens i wartości. Rozum prawdziwie otwarty to rozum otwarty na transcendencję, uznający pokornie, że nie wytworzył samego siebie, podobnie jak nie narodził się z przypadku (74). Jest darem, podobnie jak miłość.

Postulat światowej władzy

Luigi Accattoli, watykanista dziennika „Corriere della Sera” 

Luigi Accattoli, watykanista dziennika „Corriere della Sera”  Stworzyć polityczną władzę światową, aby kierować globalizacją: oto najbardziej konkretna propozycja encykliki. To wyzwanie dla tych wszystkich, którzy nie chcieliby, aby ludzkość wykrwawiła się w biegu ku wolnemu od wszelkich zasad libertynizmowi i egoizmowi w wymiarze jednostkowym, narodowym i kontynentalnym. Jest to punkt, w którym nauczanie społeczne obecnego papieża w najlepszym kontynuuje myśl polskiego poprzednika. Ta propozycja winna być rozumiana razem innymi dwoma, które są sformułowane w encyklice w sposób następujący sposób: pilna reforma ONZ-u i międzynarodowej struktury finansowej i ekonomicznej.

Konieczność stworzenia politycznej władzy światowej, papież uzasadnia względami: „dla zarządzania ekonomią światową; dla uzdrowienia gospodarek dotkniętych kryzysem; dla zapobieżenia pogłębieniu się kryzysu i wynikającego stąd zachwiania równowagi; dla przeprowadzenia właściwego, pełnego rozbrojenia oraz zagwarantowania bezpieczeństwa wyżywienia i pokoju, dla zapewnienia ochrony środowiska i regulowania ruchów migracyjnych”. W nauczaniu papieskim pierwsze wzmianki o politycznej władzy światowej – ale bez używania tego sformułowania – znajdują się w encyklice „Pacem in terris” Jana XXIII (1963), gdzie mówi się o „konieczności władzy publicznej o zakresie światowym”, aby zaradzić potrzebom „dobra wspólnego uniwersalnego”.

Uwzględniając obawy o możliwość powstania pewnego rodzaju światowej dyktatury, „Caritas in veritate” mówi o następujących cechach tej władzy: „powinna przestrzegać w sposób spójny zasady pomocniczości”. Nie może interweniować w przypadkach, gdy inne podmioty mogą wykonywać swoją władzę, i powinna się wyrażać w wielu wymiarach, aby uniknąć napięć i rozwiązań jednostronnych. Encyklika uwzględnia więc racje tych, którzy z rezerwą podchodzą do tego zagadnienia, idzie jednak w kierunku określenia uprawnień, które przyszła władza światowa miałaby posiadać, „powinna się ona cieszyć uprawnieniami, by strony przestrzegały jej decyzji, a także podjętych i uzgodnionych środków na różnych forach międzynarodowych”. Słowa, które mogłyby zostać zastosowane do spotkania G8 we włoskiej Aquili! Mądre są propozycje, które Benedyktowi XVI jako teologowi zostały zasugerowane przez fakt, że najliczniejsza grupa katolików żyje dziś w krajach ubogich, i z nauczania o jedności rodziny ludzkiej. Według mnie te słowa są najpiękniejszym fragmentem encykliki: „Potrzeba nowego zapału myśli, aby lepiej pojąć wymiary naszego bycia jedną rodziną”.

http://www.goscniedzielny.wiara.pl

  • Bóg mówi: nie cudzołóż!
  • Niema ekonomii bez osoby ani rozwoju bez integralnej wizji człowieka
  • Zrozpaczeni rolnicy pielgrzymują na traktorach do Rzymu
  • 26 lipca Święci Anna i Joachim, rodzice Najświętszej Maryi Panny
  • Pierwszy film z cyklu Kalwaria Papieska
  • Ukraina: młodzieżowa pielgrzymka pokoju
  • Fronda.TV: Rafał Ziemkiewicz o procesie Joanny Najfeld
  • V Światowy Kongres Rodzin już w sierpniu
  • Episkopat Boliwii: modlitwa pomaga w społecznych przemianach
  • Ukraina: wizyta kard. Lajolo
  • Wobec islamu LXXXIX
  • Wadowice na Jasnej Górze
  • Hiszpania: powstało stowarzyszenie Edyty Stein
  • Kazanie na górze – Benedykt XVI
  • Benedykt XVI: Rosnąca siła biotechnologii zwiastuje czarny scenariusz dla ludzkości
  • Europejska konferencja egzorcystów
  • Papieskie wakacje: odpoczynek i praca
  • Bp Kaszkiewicz: Matka Boża Trokielska – Królową Rodzin
  • Wołczyn: spotkanie młodych
  • Kategorie: ARTYKUŁY · BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · WIADOMOŚCI
    Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

    Kazanie na górze – Benedykt XVI

    15 lipiec 2009 · 1 komentarz

    Jezus z Nazaretu - Benedykt XVIW Ewangelii Mateusza do historii kuszenia Jezusa dołączony jest krótki opis początku działalności Jezusa, przy czym Galilea jest wyraźnie nazwana “Galileą pogan” – zapowiedzianym przez proroków (zob. Iz 8,23; 9,1) miejscem, w którym wzejdzie “wielkie światło” (zob. Mt 4,15n). W ten sposób Mateusz reaguje na zdziwienie, że Zbawiciel nie przychodzi z Jerozolimy i Judei, lecz z krainy, którą uważano już za na pół pogańską. To właśnie, co w oczach wielu przemawia przeciwko mesjańskiemu posłannictwu Jezusa -Jego pochodzenie z Nazaretu, z Galilei – w rzeczywistości stanowi dowód Jego Boskiego posłannictwa. Gdy mówi o Jezusie, Mateusz od samego początku w na pozór najdrobniejszych szczegółach odwołuje się do Starego Testamentu. To, co w podanym przez Łukasza opisie drogi Jezusa z uczniami idącymi do Emaus jest sformułowane jako podstawowa zasada, bez wchodzenia w szczegóły (zob. Łk 24,25nn) – że mianowicie wszystkie Pisma do Niego się odnoszą – Mateusz usiłuje wykazać w odniesieniu do wszystkich szczegółów drogi Jezusa. Do trzech punktów pierwszego summarium działalności Jezusa (zob. Mt 4,12-25) będziemy musieli jeszcze powrócić. Jest tu w pierwszym rzędzie zapowiedź istotnej treści przepowiadania Jezusa, ujmującej całość Jego orędzia: “Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” (4,17). Na drugim miejscu znajdujemy powołanie Dwunastu. Tym symbolicznym gestem, a zarazem konkretną czynnością, zapowiada tu i jednocześnie przygotowuje odnowę ludu 12 pokoleń, nowe zgromadzenie Izraela. Wreszcie widać tu od razu, że Jezus jest nie tylko Nauczycielem, lecz Odkupicielem całego człowieka: Jezus nauczający jest jednocześnie Jezusem uzdrawiającym.
    W ten sposób, paroma pociągnięciami pióra, w 14 wersetach (4,12-25), Mateusz kreśli przed swymi słuchaczami pierwszy obraz postaci i dzieła Jezusa. Następuje, zawarte w trzech rozdziałach, “Kazanie na Górze”. Cóż to takiego? W tej obszernej kompozycji dokonanej w formie mowy Mateusz przedstawia nam Jezusa jako nowego Mojżesza, i to w owym głębokim sensie, o którym mówiliśmy wcześniej, w związku z obietnicą proroka w Księdze Powtórzonego Prawa. Werset wprowadzający Mt 5,1 to coś daleko więcej niż tylko mniej lub bardziej przypadkowe ramy: “Jezus, widząc tłumy, wyszedł na górę. A gdy usiadł, przystąpili do Niego Jego uczniowie. Wtedy otworzył swoje usta i nauczał ich…”. Jezus usiadł. To przejaw władzy nauczającego. Zajmuje miejsce na “katedrze”, jaką jest Góra Mojżesza. Później będzie mówił o rabinach, którzy zasiadają na katedrze Mojżesza i dlatego przysługuje im autorytet. Ich nauki należy słuchać i ją przyjmować, mimo iż ich życie od niej odbiega (zob. Mt 23,2). Sami nie są wprawdzie autorytetem, mają go jednak, ponieważ otrzymali go od kogoś innego. Jezus zasiada na “katedrze” jako Nauczyciel Izraela i Nauczyciel wszystkich ludzi. Bo, jak zobaczymy przy analizowaniu tekstu, słowem “uczeń” Mateusz nie zacieśnia kręgu adresatów tej mowy lecz rozszerza. Każdy, kto słucha Słowa i je przyjmuje, może się stać “uczniem”. W przyszłości wszystko będzie zależało nie od pochodzenia, lecz od słuchania i naśladowania. Każdy może zostać uczniem, powołanie jest powszechne. Tak więc w następstwie słuchania formuje się Izrael powszechniejszy, odnowiony – który nie wyklucza ani nie znosi starego, lecz prowadzi dalej, nadając mu wymiar uniwersalny.
    Jezus zasiada na “katedrze” Mojżesza, jednak nie jak nauczyciele, których do pełnienia tej funkcji przygotowała szkoła.
    http://angelus.pl

    Kategorie: ARTYKUŁY · BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ
    Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

    Benedykt XVI: Rosnąca siła biotechnologii zwiastuje czarny scenariusz dla ludzkości

    15 lipiec 2009 · 1 komentarz

    in_vitro_contra_txtSamą tylko techniką nie da się rozwiązać problemów człowieka, a swoisty “absolutyzm techniczny” można obserwować w postaci coraz częstszych praktyk przeciwnych życiu w ramach biotechnologii. Przed skutkami tego niebezpieczeństwa ostrzegał papież Benedykt XVI w czasie niedzielnego spotkania z wiernymi w Watykanie.
     
    Komentując zjawisko rosnącego znaczenia biotechnologii oraz coraz większych nadziei pokładanych przez ludzi w badaniach w tej dziedzinie Benedykt XVI nawiązał do encykliki papieża Paweł VI „Populorum progresso”. Wyjaśnił przy tym ciągłość encykliki ze swoim dokumentem „Caritas in veritate”.

    - Paweł VI uznał i wskazał światowy horyzont kwestii społecznej. Podążając tą samą drogą ja również odczuwałem potrzebę poświęcenia „Caritas in veritate” tej kwestii, która w naszych czasach stała się niezwykle istotną kwestią antropologiczną w tym sensie, że zakłada ona nie tylko sposób poczęcia, ale również manipulowania życiem, coraz bardziej składanym w ręce człowieka przez biotechnologie – podkreślił.

    Ojciec Święty jednoznacznie stwierdził, że nie można rozwiązać problemów człowieka w sposób techniczny, ale trzeba brać pod uwagę wszystkie potrzeby osoby złożonej z duszy i ciała. Papież wskazał, że tych wszystkich potrzeb nie bierze pod uwagę „absolutyzm techniczny”. Najwyższym przejawem absolutyzmu technicznego w opinii Benedykta XVI są niektóre praktyki przeciwne życiu, które kreślą ponury scenariusz przyszłości ludzkości. Słowa papieża nie dziwią w kontekście szerokich debat o in vitro czy coraz częstszych eksperymentów na ludzkich embrionalnych komórakch macierzystych.

    - Uczynki, które nie respektują prawdziwej godności osoby, nawet kiedy wydają się uzasadnione wyborem miłości, w rzeczywistości są owocem materialistycznego i mechanistycznego pojmowania życia ludzkiego, które sprowadza miłość pozbawioną prawdy, do roli pustej skorupy, która można wypełnić według własnego uznania i może mieć negatywne następstwa dla integralnego rozwoju człowieka – diagnozuje niebezpieczeństwo papież. Jednak Ojciec Święty w swojej analizie nie jest pesymistą. – Chociaż aktualna sytuacja świata jest złożona, Kościół patrzy w przyszłość z nadzieją i przypomina chrześcijanom, że głoszenie Chrystusa jest pierwszym i zasadniczym czynnikiem rozwoju – zakończył swoje przemówienie przed niedzielną modlitwą „Anioł Pański”.

    MM/Lifesitenews.com/RV

    Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · RODZINA · WIADOMOŚCI
    Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

    Papieskie wakacje: odpoczynek i praca

    14 lipiec 2009 · 1 komentarz

    Benedykt XVI rozpoczął wakacje. Do 29 lipca będzie wypoczywał w Dolinie Aosty. Miejsce to jest Papieżowi doskonale znane, ponieważ przybył tam już po raz trzeci. Zamieszkał w domu wybudowanym dla Jana Pawła II. „Alpejski Watykan” leży u podnóża Mont Blanc i został na przybycie Papieża odnowiony. Wstawiono m.in. nowy fortepian. Nad bezpieczeństwem czuwać ma 300 policjantów, karabinierów, gwardzistów oraz pracowników nadleśnictwa.

    „Będzie to czas odpoczynku, ale i trochę pracy” – powiedział Papież po przylocie do Les Combes. Komentatorzy przypuszczają, że miał na myśli drugą część książki „Jezus z Nazaretu”. Podziwiając alpejski krajobraz, Benedykt XVI dodał, że „jest to miejsce bardzo piękne, dlatego też tak chętnie tam wraca”. Na powitanie Ojciec Święty otrzymał, od ubranych w tradycyjne stroje dzieci, bukiet górskich kwiatów oraz drewniany „kielich przyjaźni” z którego, dzięki wielu „dziubkom”, może pić kilka osób jednocześnie.

    Z rzymskiego lotniska Ciampino Papież odleciał samolotem do Turynu, a stamtąd śmigłowcem do Les Combes, gdzie powitał go miejscowy ordynariusz, bp Giuseppe Anfossi. Papieskie wakacje w Dolinie Aosty nazywa on czasem łaski dla wszystkich mieszkańców regionu.

    „Tutejszy lud jest bardzo prosty, nie goni za Papieżem, stara się mu nie przeszkadzać. Myślę, że to jest jeden z motywów, dla których Benedykt XVI tutaj przyjeżdża – wie, że w tym miejscu będzie mógł odpocząć” – powiedział Radiu Watykańskiemu bp Anfossi. Ordynariusz poprosił, by jak najwięcej osób przybyło na niedzielne spotkanie z Papieżem, a w pozostałe dni, by dano mu po prostu spokój. „To jest cecha charakterystyczna mieszkańców Doliny Aosty: nie przygotowywać żadnych inicjatyw, które mogłyby Papieżowi przeszkadzać w modlitwie czy odpoczynku” – zapewnił bp Anfossi.

    W czasie papieskich wakacji przewidziano jedynie dwa spotkania z wiernymi – w kolejne niedziele, 19 i 26 lipca, na modlitwach Anioł Pański. W najbliższą Benedykt XVI uda się do Romano Canavese, rodzinnego miasta watykańskiego sekretarza stanu, kard. Tarcisio Bertone, a w drugą niedzielę wakacji spotka się z wiernymi w swej rezydencji w Les Combes.
    (rv/zk, © Radio Vaticana 2009)

    Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · WIADOMOŚCI
    Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

    Papieska Intencja Misyjna: lipiec 2009 r.

    13 lipiec 2009 · 2 komentarzy

     Aby Kościół był zalążkiem i sercem pojednanej i tworzącej jedną rodzinę Bożą ludzkości, dzięki świadectwu wszystkich wiernych na całym świecie. Jedną z konsekwencji grzechu był rozłam. W Księdze Rodzaju czytamy o Wieży Babel, która stała się symbolem ludzkiej pychy i podziałów (Rdz 11, 1-9). Budowniczowie wieży Babel, która miała być drogą do nieba, zatracili umiejętność wzajemnego porozumienia się.

    Ważnym elementem posłannictwa Jezusa jest w pierwszej kolejności łączenie „rozproszonych dzieci Bożych”. Jezus – Dobry Pasterz, jednoczy rozproszone owce Izraela, ale nie tylko. Posłannictwo Chrystusa odnosi do wszystkich narodów na ziemi. Św. Paweł mówił „Nie ma Żydów ani pogan, niewolników ani wolnych, mężczyzn ani kobiet, ponieważ wszyscy stanowimy jedno w Chrystusie”. Jedność ta znajduje swoje doskonałe odbicie w Eucharystii, ponieważ spożywamy ten sam chleb, stanowimy jedno ciało.

    Tak jak grzech doprowadził do podwójnego rozłamu (oddzielił człowieka od Boga i od jego braci oraz sióstr), tak odrodzenie w Chrystusie ma podwójne znaczenie: uzdalnia do pojednania się z Bogiem poprzez Jego krew i czyni nas jednym ciałem.

    W historii Kościoła było wiele podziałów i schizm. Szczególnie bolesne było odłączenie się braci prawosławnych i protestantów. Bratobójcze wojny i nieporozumienia pomiędzy narodami były źródłem cierpień niezliczonej rzeszy ludzkiej. Również i dziś panują wojny i konflikty, zbierające krwawe żniwo.
    Także dziś serce człowieka potrzebuje Zbawiciela, który wykorzeni nienawiść, będącą skutkiem grzechu. Kościół Chrystusowy, który jest święty i potrzebuje świętości, ma za zadanie kontynuowanie zbawczej misji, będąc znakiem jedności i źródłem wspólnoty.

    Papież Benedykt XVI podkreślał, iż Jezus określił warunek otrzymania darów Ducha Świętego. Była nim wspólnota, zaś warunkiem jedności wspólnoty – jej stała modlitwa. „W tym zawiera się doskonała nauka dla każdej wspólnoty chrześcijańskiej”, kontynuował Ojciec Święty.

    „Dotychczas pielęgnowano pogląd, iż owoce misyjnej działalności Kościoła zależą jedynie od jej dokładnego zaplanowania i konkretnego działania, ukierunkowanego na realizację planu. Naturalnie, Pan oczekuje naszego współdziałania, ale to Duch Święty jest głównym Sprawcą w Kościele. Korzenie naszego jestestwa i naszego działania leżą w mądrym milczeniu Boga” (Benedykt XVI, 4 czerwca 2006).

    W Ewangelii wg św. Łukasza czytamy, iż w dzień Zesłania Ducha Świętego Apostołowie byli zgromadzeni na modlitwie z Maryją. Modlitwa w Wieczerniku ukazuje jednoczącą moc Kościoła.

    Świadomość, iż wszyscy jesteśmy dziećmi Boga rodzi przekonanie o przynależności do jednej rodziny Bożej. Owa prawda wznosi się ponad różnicami kulturowymi i społecznymi, ponad podziałami na rasy i narodowości. Jesteśmy dziećmi Boga, stworzonymi na Jego obraz, zbawionymi przez krew Chrystusa. Wszyscy wierzący w Chrystusa, będąc dziećmi Bożymi są świadkami jedności i twórcami jedności. Kościół, którego wzorcem i przykładem jest Maryja, musi od niej uczyć się otwartości na innych. Jej macierzyństwo musi się odzwierciedlać w macierzyństwie Kościoła.
    Aby człowiek mógł stać się instrumentem pojednania musi doświadczyć we własnym sercu radości pojednania z Bogiem w Chrystusie. Tylko ktoś, kto żyje we wspólnocie życia z Bogiem, może być źródłem wspólnoty. Tylko ktoś, kto pojednał się, może być źródłem pojednania dla ludzkości, przeżywającej głęboki rozłam. Serce człowieka potrzebuje pojednania i uzdrowienia. Dlatego zadaniem Kościoła jest prowadzenie człowieka do jedności z Bogiem przez Chrystusa. Św. Paweł mówił: „W imię Chrystusa błagamy was: pojednajcie się z Bogiem”.

    Fides, 30.06.2009 r.
    Tłum. U. S.

    http://www.sekretariat-misyjny.pl

    Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · WIADOMOŚCI
    Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , ,

    Benedykt XVI: do przezwyciężenia kryzysu potrzeba koordynacji działań

    12 lipiec 2009 · 2 komentarzy

    „Istniejących na świecie nierówności społecznych i strukturalnej niesprawiedliwości nie sposób dłużej tolerować. Oprócz koniecznych i niezwłocznych działań potrzeba skoordynowanej, globalnej strategii, zmierzającej do wypracowania trwałych rozwiązań”. Benedykt XVI zwrócił na to uwagę, odmawiając 12 lipca z pielgrzymami Anioł Pański. W rozważaniu nawiązał do zakończonego w L’Aquili szczytu G8. Obecni na nim szefowie państw i rządów byli zgodni co do potrzeby wypracowania porozumień, które zapewniłyby ludzkości lepszą przyszłość.

    Benedykt XVI przyznał, że Kościół nie posiada technicznych rozwiązań, które mógłby zaproponować. Doświadczony jednak w tym co ludzkie, głosi biblijną naukę o prawdzie człowieka, z ewangelicznym przesłaniem miłości i sprawiedliwości.

    „Potrzeba – zaznaczył Papież – nowego programowania gospodarczego, które nada nowy kształt rozwojowi w globalny sposób, bazując na fundamencie etycznym odpowiedzialności przed Bogiem i przed człowiekiem jako Bożym stworzeniem. Nawiązując do swej nowej encykliki „Caritas in veritate”, podkreślił, że „w społeczeństwie znajdującym się na drodze do globalizacji, dobro wspólne i zaangażowanie na jego rzecz muszą przyjąć wymiar całej rodziny ludzkiej”.

    Papież przypomniał, że zagadnienia społeczne podjął, idąc niejako śladami encykliki „Populorum progressio” Pawła VI. W dzisiejszych czasach „kwestia społeczna stała się radykalnie kwestią antropologiczną, w tym sensie, że zakłada ona nie tylko sposób poczęcia, ale również manipulowania życiem, coraz bardziej składanym w ręce człowieka przez biotechnologie” – podkreślił Benedykt XVI.

    „Rozwiązania aktualnych problemów nie mogą mieć jedynie natury czysto technicznej. Muszą uwzględniać całość potrzeb osoby mającej duszę i ciało – mówił Papież. Zwrócił uwagę, że „absolutyzm techniki” mógłby istotnie kreślić czarne scenariusze przyszłych dziejów ludzkości, gdyż swój najwyższy wyraz znajduje on w pewnych praktykach przeciwnych życiu. – Akty, które nie szanują prawdziwej godności człowieka, nawet kiedy wydają się iść za „wyborem miłości”, w istocie stanowią owoc „materialistycznej i mechanicystycznej koncepcji życia ludzkiego”, redukującej miłość pozbawioną prawdy do „pustej skorupy, którą można dowolnie wypełnić”. To zaś może za sobą pociągnąć negatywne skutki dla integralnego rozwoju ludzkiego” – powiedział Ojciec Święty.

    Papież zaznaczył, że mimo tak złożonej rzeczywistości Kościół patrzy w przyszłość z nadzieją. Swym wiernym przypomina, że „głoszenie Chrystusa jest pierwszym i głównym czynnikiem rozwoju”.

    jp/ rv
    http://www.oecumene.radiovaticana.org

    Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · WIADOMOŚCI
    Otagowane: , , , , , , , , , , , , ,

    List Benedykta XVI na Rok Kapłański

    11 lipiec 2009 · 1 komentarz

    83x110-images-stories-logo_rk1Już jutro, tj. 19 czerwca na życzenie Benedykta XVI  w Kościele rozpoczyna się Rok Kapłański. W piątkowy wieczór w bazylice św. Piotra papież zainauguruje ten rok uroczystymi nieszporami. W liście skierowanym do kapłanów Ojciec święty nawołuje do wierności i wpatrzenia się w postać św. Marii Jana Vianneya i za jego przykładem do pełni oddania się Bogu i Kościołowi.

    Poniżej zamieszczamy polskie tłumaczenie listu.

     
    List Jego Świątobliwości
    Benedykta XVI

    Na rozpoczęcie Roku Kapłańskiego
    z okazji 150. rocznicy
    dies natalis świętego proboszcza z Ars

    Drodzy bracia w kapłaństwie,

    Pomyślałem o ogłoszeniu oficjalnie Roku Kapłańskiego, w piątek 19 czerwca 2009 r., w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa. Jest to dzień poświęcony tradycyjnie modlitwie o uświęcenie kapłanów. Jest on również związany ze 150 rocznicą “dies natalis” – dnia urodzin dla nieba Jana Marii Vianneya, patrona wszystkich proboszczów świata. Ów rok, który pragnie przyczynić się do krzewienia zapału wewnętrznej odnowy wszystkich kapłanów na rzecz silniejszego i bardziej wyrazistego świadectwa ewangelicznego we współczesnym świecie zakończy się w tę samą uroczystość w roku 2010. Święty proboszcz z Ars zwykł był mawiać: “Kapłaństwo to miłość Serca Jezusowego”1. To wzruszające wyrażenie pozwala nam nade wszystko przywołać z sympatią i uznaniem ogromny dar, jaki stanowią kapłani nie tylko dla Kościoła, lecz także dla samej ludzkości. Myślę o tych wszystkich księżach, którzy chrześcijanom i całemu światu przedstawiają pokorną i codzienną propozycję słów i gestów Chrystusa, starając się do Niego przylgnąć swymi myślami, wolą, uczuciami i stylem całego swego istnienia. Jakże nie podkreślić ich trudu apostolskiego, niestrudzonej i ukrytej służby, ich miłości pragnącej być uniwersalną? Cóż powiedzieć o odważnej wierności tak wielu kapłanów, którzy także pośród trudności i nieporozumień pozostają wierni swemu powołaniu: by być “przyjaciółmi Chrystusa”, szczególnie przez Niego powołanymi, wybranymi i posłanymi?

    Sam nadal noszę w sercu wspomnienie pierwszego proboszcza, u boku którego wypełniałem mą posługę jako młody ksiądz. Pozostawił mi przykład bezwzględnego poświęcenia swej posłudze kapłańskiej, aż do śmierci, która zastała go w chwili, gdy niósł wiatyk do ciężko chorego. Przypominam sobie wielu współbraci, których spotkałem i spotykam nadal, także podczas mych podróży duszpasterskich w różnych krajach, wielkodusznie zaangażowanych w codzienne wypełnianie swej posługi kapłańskiej. Jednakże wyrażenie użyte przez Świętego Proboszcza przywołuje także przebicie Serca Chrystusa i oplatającą Go koronę cierniową. W konsekwencji myśl biegnie ku niezliczonym sytuacjom cierpienia, w które uwikłani są liczni kapłani, czy to z racji uczestnictwa w różnych przejawach doświadczenia ludzkiego bólu, czy też ze względu na niezrozumienie tych, do których skierowana jest ich posługa. Jakże nie wspomnieć tak wielu księży znieważonych w swej godności, którym uniemożliwiono wypełnianie swej misji, niekiedy również prześladowanych, aż do najwyższego świadectwa krwi?

    Istnieją niestety także nigdy nie dość opłakane sytuacje, w których sam Kościół musi cierpieć ze względu na niewierność niektórych swych sług. Świat zaś w takich sytuacjach czerpie z nich motywy zgorszenia i odrzucenia. To, co w takich przypadkach może najbardziej przynieść korzyść Kościołowi, to nie tyle pedantyczne ujawnianie słabości swych sług, ile odnowiona i radosna świadomość wielkości Bożego daru, skonkretyzowanego we wspaniałych postaciach wielkodusznych duszpasterzy, zakonników żarliwych miłością Boga i dusz, światłych i cierpliwych kierowników duchowych. Pod tym względem nauczanie i przykład św. Jana Marii Vianneya mogą być dla wszystkich istotnym punktem odniesienia. Proboszcz z Ars był niezwykle pokorny. Lecz jako kapłan był świadomy, że jest dla swych wiernych ogromnym darem: “Dobry pasterz, pasterz według Bożego serca jest największym skarbem jaki dobry Bóg może dać parafii i jednym z najcenniejszych darów Bożego miłosierdzia”2. Mówił o kapłaństwie, tak jakby nie mógł się przekonać o wielkości daru i zadania powierzonego ludzkiemu stworzeniu: “Oh jakże kapłan jest wielki! Gdyby pojął siebie, umarłby… Bóg jest mu posłuszny: wypowiada dwa słowa, a na jego głos Nasz Pan zstępuje z nieba i zawiera się w małej hostii…”3. Wyjaśniając swym wiernym znaczenie sakramentów mówił: “Gdyby zniesiono sakrament święceń, nie mielibyśmy Pana. Któż Go złożył tam, w tabernakulum? Kapłan. Kto przyjął waszą duszę, gdy po raz pierwszy wkroczyła w życie? Kapłan. Kto ją karmi, by dać siłę na wypełnienie jej pielgrzymki? Kapłan. Któż ją przygotuje, by pojawiła się przed Bogiem, obmywając ją po raz ostatni we Krwi Jezusa Chrystusa? Kapłan, zawsze kapłan. A jeśli ta dusza umiera ze względu na grzech, kto ją wskrzesi, kto da jej ciszę i pokój? Znów kapłan… Po Bogu, kapłan jest wszystkim!… On sam pojmie się w pełni dopiero w niebie”4. Stwierdzenia te, zrodzone z kapłańskiego serca Świętego Proboszcza mogą się wydawać przesadne. Mimo to ujawnia się w nich niezwykły szacunek, jakim darzył on sakrament kapłaństwa. Zdawał się przytłoczony nieograniczonym poczuciem odpowiedzialności: “Gdybyśmy dobrze zrozumieli czym jest ksiądz na ziemi, umarlibyśmy: nie z przerażenia, lecz z miłości… Bez księdza śmierć i męka Naszego Pana nie służyłaby do niczego. To ksiądz kontynuuje na ziemi dzieło zbawienia… Na co zdałby się dom pełen złota, gdyby w nim nie było nikogo, kto otworzyłby nam doń drzwi? Ksiądz ma klucze do skarbów niebieskich: to on otwiera bramę: on jest ekonomem dobrego Boga; zarządcą Jego dobór… Zostawicie parafię na dwadzieścia lat bez księdza, zagnieżdżą się w niej bestie… Ksiądz nie jest kapłanem dla siebie, jest nim dla was”5. Dotarł do Ars, małej wioski, w której mieszkało 230 osób. Biskup ostrzegł go, że zastanie tam niełatwą sytuację religijną: “Nie ma w tej parafii wielkiej miłości Boga; będzie z tym ksiądz miał do czynienia”. Był więc w pełni świadom, że miał tam ucieleśniać obecność Chrystusa świadcząc o Jego zbawczej delikatności: “[Boże mój], daj mi nawrócenie mojej parafii; gotów jestem cierpieć wszystko co zechcesz Panie, przez całe me życie!” – to z tą właśnie modlitwą rozpoczynał swą misję6. Nawróceniu swojej parafii Święty Proboszcz poświęcił się z całych sił, myśląc nade wszystko o chrześcijańskiej formacji powierzonego mu ludu.

    Drodzy bracia w kapłaństwie, prośmy Pana Jezusa o łaskę nauczenia się metody duszpasterskiej świętego Jana Marii Vianneya! Przede wszystkim powinniśmy się nauczyć jego całkowitej identyfikacji ze swą posługą. W Jezusie osoba i misja dążą do zbieżności: całe Jego działania zbawcze było i jest wyrazem Jego “synowskiego Ja”, które od wszystkich wieków stoi przed Ojcem w postawie miłosnego poddanie się Jego woli. Z pokorną, lecz prawdziwą analogią, także kapłan powinien pragnąć tego utożsamienia. Nie chodzi rzecz jasna, by zapominać, że substancjalna skuteczność posługi nie zależy od świętości szafarza; nie można jednak lekceważyć niezwykłej owocności rodzącej się ze spotkania obiektywnej świętości posługi z subiektywną świętością jej szafarza. Proboszcz z Ars natychmiast rozpoczął ową pokorną i cierpliwą pracę harmonizowania swego życia szafarza ze świętością powierzonej mu posługi, decydując się na “zamieszkanie” nawet materialne w swym kościele parafialnym: “Zaledwie przybył wybrał kościół na swe mieszkanie… Wchodził do kościoła przed jutrzenką i nie wychodził aż do wieczornej modlitwy “Anioł Pański”. Tam trzeba go było szukać, jeśli się go potrzebowało” – czytamy w jego pierwszej biografii7.

    Pobożna przesada nabożnego hagiografa nie powinna nakłaniać nas do przeoczenia faktu, że Święty Proboszcz potrafił także aktywnie “zamieszkiwać” na całym terytorium swojej parafii: systematycznie odwiedzał chorych i rodziny: organizował misje ludowe i święta patronalne; zbierał i rozporządzał pieniędzmi na swe dzieła charytatywne i misyjne; upiększał swój kościół i obdarzał go wyposażeniem sakralnym; zajmował się sierotami z założonego przez siebie instytutu “Providence” oraz ich wychowawczyniami; interesował się wykształceniem dzieci; tworzył konfraternie i wzywał świeckich do współpracy.

    Jego przykład skłania mnie do uwydatnienia przestrzeni współpracy, które należy coraz bardziej rozszerzać na wiernych świeckich. Prezbiterzy tworzą z nimi jeden lud kapłański8 i pośród nich się znajdują na mocy swego kapłaństwa służebnego “by prowadzili wszystkich do zjednoczenia w miłości, “miłością braterską nawzajem się miłując, w okazywaniu czci jedni drugich uprzedzając” (Rz 12,10)”9. W tym kontekście trzeba przypomnieć żarliwe wezwanie jakie II Sobór Watykański kieruje do prezbiterów, zachęcając ich, “by szczerze uznawali i popierali godność świeckich i właściwy im udział w posłannictwie Kościoła… oraz by chętnie słuchali świeckich, rozpatrując po bratersku ich pragnienia i uznając ich doświadczenie i kompetencję w różnych dziedzinach ludzkiego działania, by razem z nimi mogli rozpoznać znaki czasów”10.

    Święty Proboszcz pouczał swoich parafian świadectwem swego życia. Z jego przykładu wierni uczyli się modlitwy, chętnie pozostając przed tabernakulum, by odwiedzić Jezusa Eucharystycznego11. “Nie trzeba wiele mówić, by dobrze się modlić – wyjaśniał im Proboszcz- “Wiadomo, że tam, w świętym tabernakulum jest Jezus: otwórzmy Mu serce, radujmy się Jego świętą obecnością. To jest najlepsza modlitwa”12. Zachęcał: “Bracia moi, przyjdźcie do Komunii, przyjdźcie do Jezusa. Przyjdźcie by Nim żyć, abyście z Nim mogli żyć…”13. “To prawda, że nie jesteście tego godni, ale Jego potrzebujecie!”14. Takie wychowanie wiernych do obecności eucharystycznej i do Komunii zyskiwało szczególną skuteczność, kiedy wierni widzieli jak celebruje Najświętszą Ofiarę Mszy św. Ten, kto w niej uczestniczył, mówił, że “nie można było znaleźć osoby, która mogłaby lepiej wyrażać adorację…jak zakochany kontemplował Hostię”15. Mówił, że “wszystkie nagromadzone dobre dzieła nie mogą się równać ofierze Mszy św., ponieważ są one dziełami ludzi, podczas gdy Msza św. jest dziełem Boga”16. Był przekonany, że od Mszy św. zależy cała żarliwość życia kapłańskiego: “Przyczyną rozprzężenia kapłana jest to, że nie zwraca uwagi na Mszę św.! O mój Boże, jakże trzeba żałować księdza, który odprawia tak, jakby czynił coś zwyczajnego!17. Celebrując zwykł był zawsze ofiarowywać także ofiarę swego życia: “Jak dobrze czyni ksiądz, dając siebie Bogu w ofierze każdego ranka!”18.To osobiste utożsamienie z Ofiarą Krzyżową prowadziło go – jednym poruszeniem wewnętrznym – od ołtarza do konfesjonału. Kapłani nigdy nie powinni poddawać się rezygnacji, gdy widzą, że nikt nie przychodzi do konfesjonału, czy też ograniczać się do stwierdzenia, że wierni nie są zainteresowani tym sakramentem. We Francji w czasach Świętego Proboszcza spowiedź nie była ani łatwiejsza ani też częstsza niż dzisiaj, biorąc pod uwagę, że rewolucyjna zawierucha na długo przytłumiła praktykę religijną. On jednak starał się na wszelki sposób, przez kaznodziejstwo i przekonującą radę, by swym parafianom umożliwić odkrycie znaczenia i piękna sakramentalnej Pokuty, ukazując ją jako wewnętrzny wymóg Obecności eucharystycznej. Potrafił dać w ten sposób początek kompleksowej poprawie stanu wiary. Przebywając długo w kościele przed tabernakulum wierni zaczęli go naśladować, udając się tam, by nawiedzić Jezusa. Byli równocześnie pewni, że spotkają tam swego proboszcza, gotowego ich wysłuchać i udzielić rozgrzeszenia. Później narastał tłum penitentów przybywających z całej Francji. Przetrzymywali go w konfesjonale aż do 16 godzin dziennie. Mówiono wówczas, że Ars stało się “wielkim szpitalem dusz”19. “Uzyskiwana przez niego łaska (by nawracali się grzesznicy) była tak mocna, że wybiegała, by ich szukać nie dając im chwili wytchnienia!”- powiada pierwszy biograf 20. Nie inaczej odczuwał to Święty Proboszcz, gdy mówił: “To nie grzesznik powraca do Boga, by prosić Go o przebaczenie, lecz sam Bóg, który biegnie za grzesznikiem i sprawia, że zwraca się on do Niego”21. “Ów dobry Zbawiciel jest tak pełen miłości, że wszędzie nas szuka”22.

    Wszyscy my, kapłani powinniśmy odczuwać, że osobiście dotyczą nas te słowa, które umieszczał w ustach Chrystusa: “Polecę moim szafarzom, żeby głosili grzesznikom, że jestem gotów zawsze ich przyjąć, że moje miłosierdzie jest nieskończone”23. Od Świętego Proboszcza z Ars my, kapłani możemy nauczyć się nie tylko niewyczerpanej ufności w Sakrament Pokuty, która każe nam umieszczać go w centrum naszej troski duszpasterskiej, lecz także metody “dialogu zbawienia”, który powinien w nim mieć miejsce. Proboszcz z Ars w różny sposób podchodził do poszczególnych penitentów. Ten, kto przychodził do jego konfesjonału, pociągnięty wewnętrzną i pokorną potrzebą Bożego przebaczenia odnajdywał w nim zachętę do zanurzenia się w “potoku Bożego miłosierdzia”, który porywa ze sobą wszystko swym impetem. A jeśli ktoś był zgnębiony myślą o swej słabości i niestałości, lękając się przyszłych upadków, Proboszcz ujawniał mu Boży sekret słowami wzruszającego piękna: “Dobry Bóg zna wszystko. Jeszcze zanim się wyspowiadacie, już wie, że będziecie nadal grzeszyć, a mimo wszystko wam przebacza. Jakże wielka jest miłość naszego Boga, która posuwa się aż do chęci zapomnienia o przyszłości, żeby nam przebaczyć!”24 Natomiast tym, którzy oskarżali się w sposób obojętny i niemal nieczuły swymi własnymi łzami przedstawiał poważne i bolesne dowody, jak bardzo postawa taka była “wstrętna”: “Płaczę, bo wy nie płaczecie”25 – mówił. “Gdyby chociaż Pan nie był tak dobry! Ale jest tak dobry! Trzeba być barbarzyńcą, żeby tak się zachowywać wobec tak dobrego Ojca!”26. Sprawiał, że w sercach ludzi obojętnych rodziła się skrucha, zmuszając ich do dostrzeżenia na własne oczy cierpienia Boga z powodu grzechów, niemal “ucieleśnionego” na twarzy spowiadającego ich kapłana. Tym natomiast, u których dostrzegał pragnienie i zdolność do głębszego życia duchowego, otwierał głębię miłości, wyjaśniając trudne do wyrażenia piękno możliwości życia zjednoczonego z Bogiem, w Jego obecności: “Wszystko przed Bożymi oczyma, wszystko z Bogiem, by podobać się Bogu …Jakie to piękne!”27. I uczył ich się modlić: “O mój Boże, daj mi łaskę, bym Cię miłował, na ile jest to możliwe, bym Cię kochał”28.

    Proboszcz z Ars potrafił w swoim czasie przekształcać serce i życie tak wielu osób, gdyż udało się mu ukazać im miłosierną miłość Pana. Także w naszych czasach potrzebne jest podobne przepowiadanie i świadectwo prawdy miłości: Bóg jest miłością (1 J 4,8). Przez sakramenty i słowo swego Jezusa Jan Maria Vianney potrafił budować swój lud, pomimo, że często drżał, przekonany o swojej osobistej niewystarczalności, tak bardzo że wiele razy chciał zrezygnować z kierowania parafią, bo czuł się niegodny. Mimo to przykładnie posłuszny zawsze pozostawał na swoim stanowisku, gdyż pożerała go apostolska pasja o zbawienie dusz. Starał się całkowicie przystawać do swego powołania i misji, poprzez surową ascezę: “Wielkim nieszczęściem dla nas proboszczów – ubolewał święty – jest to, że dusza wpada w stan odrętwienia”; rozumiał przez to niebezpieczne oswojenie się duszpasterza ze stanem grzechu czy indyferentyzmu, w którym żyje tak wiele jego owieczek29. Powściągał ciało, przez czuwania i posty, aby nie stawiało przeszkód jego kapłańskiej duszy. Nie unikał umartwienia siebie dla dobra powierzonych mu dusz oraz by przyczynić się do wynagrodzenia tak wielu grzechów wysłuchanych na spowiedzi. Wyjaśniał współbratu w kapłaństwie: “Powiem tobie jaką mam receptę: daję grzesznikom niewielką pokutę, a resztę czynię za nich sam”30. Ponad konkretne pokuty którym poddawał się Proboszcz z Ars ma dla nas wszystkich znaczenie istota jego nauczania: dusze zostały nabyte drogocenną krwią Chrystusa zaś kapłan nie może poświęcić się ich zbawieniu, jeśli odmawia osobistego uczestnictwa w “wielkiej cenie” odkupienia.We współczesnym świecie, podobnie jak w trudnych czasach Proboszcza z Ars trzeba, żeby kapłani wyróżniali się w swoim życiu i działaniu mocnym ewangelicznym świadectwem. Słusznie zauważył Paweł VI: “człowiek naszych czasów chętniej słucha świadków, aniżeli nauczycieli; a jeśli słucha nauczycieli, to dlatego, że są świadkami”31. Aby nie zrodziła się w nas pustka egzystencjalna i nie została narażona skuteczność naszej posługi, trzeba byśmy się pytali ciągle na nowo: “Czy jesteśmy naprawdę przeniknięci Słowem Bożym? Czy jest ono doprawdy pokarmem, którym się posilamy, bardziej niż chleb i sprawy tego świata? Czy naprawdę je znamy? Czy je miłujemy? Czy troszczymy się wewnętrznie o to Słowo do tego stopnia, aby rzeczywiście odciskało się ono na naszym życiu i kształtowało nasze myślenie?”32. Tak jak Jezus powołał Dwunastu, aby z Nim byli (por. Mk 3,14) i dopiero następnie wysłał ich, by głosili Ewangelię, tak i w naszych czasach kapłani są powołani do “przyswojenia” sobie owego “nowego stylu życia”, zapoczątkowanego przez Pana Jezusa, który realizowali właśnie Apostołowie33.

    Właśnie owo przywarcie bez zastrzeżeń do tego “nowego stylu życia” charakteryzowało zaangażowanie duszpasterskie Proboszcza z Ars. Papież Jan XXIII w opublikowanej w roku 1959 z okazji setnej rocznicy śmierci św. Jana Marii Vianneya encyklice Sacerdotii nostri primordia, przedstawiał jego ascetyczny charakter, zwracając szczególną uwagę na zagadnienie “trzech rad ewangelicznych”, uznanych za konieczne także dla kapłanów: “Jeśli dla osiągnięcia owej świętości życia, rady ewangeliczne nie są nakazane mocą samego stanu duchownego, to jednakże służą im one, podobnie jak wszystkim wiernym, jako normalna droga do osiągnięcia chrześcijańskiego uświęcenia”34. Proboszcz z Ars potrafił żyć “radami ewangelicznymi” w sposób stosowny do swego stanu kapłańskiego. Jego ubóstwo nie było takie jak zakonnika czy mnicha, lecz takie, jakiego wymaga się od księdza: pomimo zarządzania znacznymi sumami pieniędzy (pamiętajmy, że bardziej majętni pielgrzymi interesowali się jego dziełami charytatywnymi), wiedział, że wszystko ofiarowano jego kościołowi, ubogim, sierotom, dziewczętom z jego “Providence”35 i rodzinom najuboższym. Dlatego “był bogaty, by dawać innym, a bardzo ubogi dla siebie”36. Wyjaśniał: “Mój sekret jest prosty: dawać wszystko i niczego nie trzymać dla siebie”37. Kiedy miał puste ręce, zwracającym się do niego ubogim mówił zadowolony: “Dziś jestem biedny, tak jak wy, jestem jednym z was”38. Mógł w ten sposób stwierdzić u kresu życia z całkowitym spokojem: “Nie mam już nic (…). Dobry Bóg może mnie teraz wezwać kiedy zechce!”39. Również jego czystość była taką, jakiej wymaga się od księdza dla jego posługi. Można powiedzieć, że była to czystość właściwa dla tego, który habitualnie powinien dotykać Eucharystii i habitualnie patrzy na nią z całą żarliwością serca i z tą samą żarliwością daje ją swoim wiernym. Powiadano o nim, że “w jego spojrzeniu jaśniała czystość” a wierni dostrzegali to, gdy zwracał się ku tabernakulum oczyma zakochanego40. Również posłuszeństwo św. Jana Marii Vianeya wyrażało się całkowicie w pełnym przylgnięciu do codziennych wymogów swej posługi. Znana jest historia, gdy był dręczony myślą o swojej nieadekwatności do posługi parafialnej i chęcią ucieczki “by opłakiwać samotnie swe biedne życie”41. Jedynie posłuszeństwo i pasja zbawienia dusz zdołały go przekonać, by pozostał na swym miejscu. Sobie i wiernym wyjaśniał: “Nie ma dwóch dobrych sposobów służenia Bogu. Jest tylko jeden jedyny: służyć Jemu tak, jak On chce, by Mu służono”42. Wydawało się mu, że złota reguła życia posłusznego jest następująca: “Czynić jedynie to, co może być ofiarowane dobremu Bogu”43.

    W kontekście duchowości karmiącej się praktyką rad ewangelicznych cieszę się, że mogę skierować do kapłanów, w tym dedykowanym im roku szczególną zachętę: by potrafili pojąć nową wiosnę, którą Duch rozbudza w naszych dniach w Kościele, nie na poślednim miejscu poprzez nowe ruchy kościelne i nowe wspólnoty. “Duch jest różnorodny w swoich darach… Tchnie tam gdzie chce. Czyni to nieoczekiwanie, w miejscach nieoczekiwanych i w formach wcześniej niewyobrażalnych… ale ukazuje nam także, że działa On mając na względzie jedno Ciało i że działa w jedności jedynego Ciała”44. Pod tym względem ważna jest wskazówka dekretu Presbyterorum ordinis: “Badając duchy, czy pochodzą od Boga, (kapłani) niech w duchu wiary odkrywają różnorodne charyzmaty świeckich, zarówno małe jak i wielkie, niech je z radością uznają, z troskliwością popierają”45. Dary takie, które popychają wielu do doskonalszego życia duchowego mogą przynieść korzyść nie tylko wiernym świeckim, ale i samym szafarzom. Z komunii między kapłanami a charyzmatami może rzeczywiście wypływać “cenny impuls do odnowionego zaangażowania Kościoła w głoszenie Ewangelii nadziei i miłości i dawanie jej świadectwa we wszystkich zakątkach świata”46. Chciałbym też dodać, odwołując się do adhortacji apostolskiej Pastores dabo vobis papieża Jana Pawła II, że posługa kapłańska ma radykalną “formę wspólnotową” i może być wypełniona tylko w komunii kapłanów ze swym biskupem47. Trzeba, aby ta komunia między kapłanami a także ze swym biskupem, mająca swe podstawy w sakramencie święceń i przejawiająca się w koncelebracji eucharystycznej, wyrażała się w różnych konkretnych formach rzeczywistego i afektywnego braterstwa kapłańskiego48. Tylko w ten sposób kapłani będą umieli żyć w pełni darem celibatu i będą zdolni do sprawiania, by rozkwitały wspólnoty chrześcijańskie, w których powtarzane są cuda pierwszego przepowiadania Ewangelii.Dobiegający końca rok św. Pawła kieruje także naszą myśl ku Apostołowi Narodów, w którym jaśnieje przed naszymi oczyma wspaniały wzór kapłana, całkowicie “oddanego” swej posłudze. Jak pisze: “miłość Chrystusa przynagla nas, pomnych na to, że skoro Jeden umarł za wszystkich, to wszyscy pomarli” (2 Kor 5,14). Dodał jeszcze: “za wszystkich umarł po to, aby ci, co żyją, już nie żyli dla siebie, lecz dla Tego, który za nich umarł i zmartwychwstał” (2 Kor, 5,15). Jaki lepszy program można by zaproponować kapłanowi starającemu się o rozwój na drodze doskonałości chrześcijańskiej?

    Drodzy kapłani, uroczystości 150 rocznicy śmierci św. Jana Marii Vianneya następują bezpośrednio po dopiero co zakończonych obchodach 150 rocznicy objawień w Lourdes (1858). Już w 1959 r. papież Jan XXIII zauważył: “Krótko przed zakończeniem przez św. Proboszcza z Ars pełnego niebiańskich zasług życia, w innej okolicy Francji ukazała się Ona niewinnej i pokornej dziewczynce, by przez nią macierzyńskim upomnieniem wezwać ludzkość do modlitwy i chrześcijańskiej pokuty; a dostojny Jej głos, do dziś poruszający dusze mimo upływu wieku, dźwięczy długo i szeroko jakby w nieskończoność. W rzeczy samej czyny i słowa kapłana, wyniesionego do czci Świętych, którego setną rocznicę obchodzimy, jakby jakimś uprzedzającym niebiańskim światłem oświetliły nadprzyrodzone prawdy, które objawione zostały w grocie w Lourdes niewinnej dziewczynce. On sam żywił wielkie nabożeństwo do Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Dziewicy, w r. 1836 poświęcił kościół parafialny Maryi Niepokalanie Poczętej, a w r. 1854 uczuciami najgłębszej czci i radości witał dogmat katolicki, który tę prawdę nieomylnym orzeczeniem zdefiniował”49. Święty Proboszcz zawsze przypominał swoim wiernym “Jezus Chrystus, dawszy nam wszystko, co mógł nam dać, pragnie nas jeszcze uczynić dziedzicami tego co ma najcenniejsze, to znaczy swojej Najświętszej Matki”50.

    Najświętszej Dziewicy zawierzam ten Rok Kapłański, prosząc Ją by wzbudziła w duszy każdego kapłana wielkoduszne odnowienie owych ideałów całkowitego oddania się Chrystusowi i Kościołowi, które inspirowały myśl i działanie Świętego Proboszcza z Ars. Swym żarliwym życiem modlitwy i gorącą miłością Jezusa Ukrzyżowanego Jan Maria Vianney posilał swe codzienne bezwarunkowe powierzenie się Bogu i Kościołowi. Oby jego przykład wzbudził w kapłanach owe tak bardzo dziś jak i zawsze potrzebne świadectwo jedności z biskupem, między sobą oraz z wiernymi świeckimi. Niezależnie od istniejącego w świecie zła, zawsze rozbrzmiewa jakże aktualne słowo Chrystusa do swoich apostołów w Wieczerniku: “Na świecie doznacie ucisku, ale miejcie odwagę: Jam zwyciężył świat” (J 16,33). Wiara w Boskiego Nauczyciela da nam siłę, byśmy z ufnością spoglądali w przyszłość. Drodzy kapłani, Chrystus na was liczy. Idąc za przykładem Świętego Proboszcza z Ars, pozwólcie się Jemu zdobyć a staniecie się również wy, we współczesnym świecie posłańcami nadziei, pojednania i pokoju!

    Z moim Błogosławieństwem Apostolskim
    W Watykanie, dnia 16 czerwca 2009 roku.

    Kategorie: ARTYKUŁY · BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · WIADOMOŚCI
    Otagowane: , , , , , , , , ,