Strona Stowarzyszenia Papaboys w Polsce

Wejście skategoryzowane jako ‘RODZINA’

Watykan: w tym roku “Pasterka” dwie godziny wcześniej

28 październik 2009 · Dodaj komentarz

28 listopada Ojciec Święty będzie przewodniczył pierwszym nieszporom I niedzieli Adwentu w bazylice watykańskiej o godz. 17.00.

URBI ET ORBI - Błogosławionych świąt Bożego Narodzenia!

24 grudnia Benedykt XVI będzie przewodniczył Mszy św. nocnej w uroczystość Bożego Narodzenia o 22.00, a nie jak zwykle o północy – wynika z opublikowanego dziś kalendarza papieskich ceremonii na listopad, grudzień i styczeń.
28 listopada Ojciec Święty będzie przewodniczył pierwszym nieszporom I niedzieli Adwentu w bazylice watykańskiej o godz. 17.00.

8 grudnia, w uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny papież zgodnie z tradycją złoży o 16.00 wieniec kwiatów przy figurze Matki Bożej na Placu Hiszpańskim.

Jak już wspomnieliśmy w Wigilię Bożego Narodzenia Benedykt XVI będzie przewodniczył Mszy św. o godz. 22.00 w bazylice watykańskiej, a następnego dnia w południe udzieli błogosławieństwa „Miastu i światu” na Placu św. Piotra.

W ostatni dzień roku kalendarzowego, 31 grudnia o godz. 18.00 Ojciec Święty będzie przewodniczył w bazylice watykańskiej I nieszporom Uroczystości Najświętszej Bożej Rodzicielki i dziękczynieniu za łaski minionego roku. Natomiast 1 stycznia o godz. 10.00 odprawi tam Mszę św.

Benedykt XVI będzie tam też sprawował Eucharystię 6 stycznia, w uroczystość Objawienia Pańskiego.

Natomiast 10 stycznia, w uroczystość Chrztu Pańskiego papież udzieli chrztu dzieciom w Kaplicy Sykstyńskiej.

Ostatnią uroczystością liturgiczną, której będzie Ojciec Święty przewodniczył w styczniu są nieszpory sprawowane w bazylice św. Pawła za Murami 25 stycznia, w święto Nawrócenia Apostoła Narodów. Tego dnia kończy się też doroczny Tydzień Modlitw w Intencji Jedności Chrześcijan.
st (KAI) / Watykan

Katolicka Agencja Informacyjna
ISSN 1426-1413; Data wydania: 28 października 2009
Wydawca: KAI; Red. naczelny: Marcin Przeciszewski

http://franciszkanska3.pl

WEBCAM

Papaboys Polska

Kategorie: BENEDYKT XVI · KOŚCIÓŁ · MŁODZIEŻ · RODZINA · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Nie istnieje miłość, która wolna byłaby od kryzysów.

28 październik 2009 · Dodaj komentarz

W każdym związku przychodzą myśli o rozstaniu, zwłaszcza jeśli często dochodzi do kłótni. To zupełnie normalne. Jednak jeśli myśli te nie ustępują, wtedy nad związkiem zaczyna ciążyć miecz Damoklesa. Ostateczne rozstanie jest często konieczne wtedy, gdy nie pomagają „małe rozstania" w dniu powszednim. To znaczy, kiedy nie potrafimy rozdzielić się w drobiazgach - wyznaczyć granic, zawierać kompromisów, nazwać rzeczy niedopowiedzianych, znajdować rozwiązań, które zadowolą obie strony. Tam, gdzie te wszystkie próby naprawienia związku nie pomogą, może pomóc w końcu tylko jedno - rzeczywiste rozstanie.

Czy twój partner uważa, że musi najpierw cię wychować i narzuca ci zasady postępowania?

 

Nie istnieje miłość, która wolna byłaby od kryzysów. Nie jest to jednak złe, bo oznacza, że życie we dwoje jest czymś dynamicznym, co ma zarówno swoje okresy zastoju, jak i wzrostu. Daje szansę rozwijania swojej tożsamości, bo możemy niejako przejrzeć się w drugim człowieku.

W każdym związku przychodzą myśli o rozstaniu, zwłaszcza jeśli często dochodzi do kłótni. To zupełnie normalne. Jednak jeśli myśli te nie ustępują, wtedy nad związkiem zaczyna ciążyć miecz Damoklesa. Ostateczne rozstanie jest często konieczne wtedy, gdy nie pomagają „małe rozstania” w dniu powszednim. To znaczy, kiedy nie potrafimy rozdzielić się w drobiazgach – wyznaczyć granic, zawierać kompromisów, nazwać rzeczy niedopowiedzianych, znajdować rozwiązań, które zadowolą obie strony. Tam, gdzie te wszystkie próby naprawienia związku nie pomogą, może pomóc w końcu tylko jedno – rzeczywiste rozstanie.
Na poważny kryzys związku wskazują trzy objawy. Mogą być one początkiem szeregu innych konfliktów:

  1. Żadne z partnerów nie czuje się już jednakowo ważne.
  2. Zakłócenie proporcji między dawaniem a braniem. Poczucie, że więcej dają, niż biorą, mają głównie kobiety.
  3. Wyraźna dysharmonia w proporcjach pomiędzy dystansem i bliskością dawaniem wsparcia a umiejętnością pozostawiania.

Te kryteria pomogą ci ocenić stan twojego związku. Nie jest on najlepszy, jeśli:

  • Twój partner decydując o czymś, nie uwzględnia twojego punktu widzenia albo sam podejmuje decyzje ważne dla waszej wspólnej przyszłości;
  • Twój partner nie dotrzymuje dużych ani małych obietnic – nie angażuje się zbytnio w wasz związek;
  • Twój partner cię zdradza, obgaduje przed innymi, nie stawia waszego związku na pierwszym miejscu, nigdy nie ma czasu na wasze wspólne sprawy, nie uczestniczy w nich, jest nielojalny;
  • Twój partner cię ogranicza, ciągle beszta, narzuca ci swą wolę, wybucha, jeśli nie robisz tego, co on chce, nie daje waszemu związkowi żadnej pewnej podstawy;
  • Twój partner uważa, że musi najpierw cię wychować i narzuca ci zasady postępowania, na domiar stale cię upokarza;
  • Twój partner nie chce być dorosły, zbyt często sięga po alkohol, nie potrafi się kontrolować, błahe powody wystarczają, by demolował mieszkanie, a ty nie potrafisz go już szanować;
  • Twój partner nie jest w stanie zawrzeć kompromisu dla dobra waszej wspólnoty albo nie potrafi zaakceptować nowych, niekorzystnych okoliczności, które zmieniają wasze życiowe plany ani uczestniczyć w ważnych wspólnych życiowych zamierzeniach.
  • Nie istnieje nic – poza dziećmi – co was jako parę wspólnie interesuje, ani nie macie sobie nic do powiedzenia; brakuje bazy dla wspólnej wymiany myśli;
  • Nie umiecie się razem śmiać, z waszego związku znikł humor;
  • Nie znosicie się fizycznie, nie lubicie swojego zapachu, nie przytulacie się już.

Jeśli odpowiedzi na te pytania ujawniają dysproporcję pomiędzy „powinien” i „ma”, musisz zdecydować, jak dalece możesz się dopasować, co możesz zmienić, żeby poprawić wasze wzajemne stosunki. Zastanów się, jakie niedostatki, które wyzwalają w was złe emocje, wynikają z charakteru was obojga i stanowią wasze „niezniszczalne” wyposażenie. Na jakie ustępstwa możesz się zgodzić, jakie ofiary jesteś w stanie ponosić. Odpowiadając na powyższe pytania, powinnaś również samą siebie poddać uczciwej, szczerej analizie bez upiększeń.

Im więcej problemów dotyka twój związek, tym poważniej powinnaś rozważyć możliwość zerwania. Decydujące jest przy tym, czy jako partnerzy jesteście gotowi dać sobie jeszcze jedną szansę i wspólnie szukać sensownych rozwiązań. Niektórzy zwracają się w takich sytuacjach po pomoc profesjonalną. Jednak efekty terapii par są według najnowszych danych raczej skromne. O poprawie w związku mówi mniej niż połowa par szukających pomocy u terapeuty, a nawet i u nich po pewnym czasie odżywają dawne problemy, ponieważ jednemu z partnerów nie udaje się zmienić swego postępowania. A jeśli raz pojawiły się myśli o rozstaniu, zazwyczaj już nie ucichną.

http://www.deon.pl

Kategorie: ARTYKUŁY · MŁODZIEŻ · RODZINA
Otagowane: , , , , , ,

www.deon.pl – jezuici uruchomili portal internetowy

28 październik 2009 · Dodaj komentarz

www.deon.pl – jezuici uruchomili portal internetowy

Użytkownicy portalu Deon.pl znajdą w nim aktualne informacje z kraju i ze świata, z polityki, gospodarki, sportu, kultury i nauki, informacje i tematy z zakresu popularnie i szeroko pojętej psychologii dnia codziennego, rodziny, zainteresowań i hobby, zdrowia i urody, kultury i rozrywki, a obok tego aktualności i informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie, teksty o tematyce religijnej, duchowej, teologicznej, filozoficznej i ekumenicznej. Dzięki nowoczesnej technologii Web 2.0 portal daje internautom możliwość wyrażenia i prezentacji siebie, pisania artykułów, podejmowania dyskusji, pisania bloga, tworzenia własnych galerii zdjęć, zawierania znajomości – czyli tworzenia społeczności.Nowocześnie o życiu i Kościele – pod takim hasłem wystartował nowy portal społecznościowo-informacyjny Deon.pl, prowadzony przez jezuitów. Głównym założeniem twórców portalu, Wydawnictwa WAM i Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, jest łączenie tematów życia codziennego z wiarą i religią.

Użytkownicy portalu Deon.pl znajdą w nim aktualne informacje z kraju i ze świata, z polityki, gospodarki, sportu, kultury i nauki, informacje i tematy z zakresu popularnie i szeroko pojętej psychologii dnia codziennego, rodziny, zainteresowań i hobby, zdrowia i urody, kultury i rozrywki, a obok tego aktualności i informacje z życia Kościoła w Polsce i na świecie, teksty o tematyce religijnej, duchowej, teologicznej, filozoficznej i ekumenicznej. Dzięki nowoczesnej technologii Web 2.0 portal daje internautom możliwość wyrażenia i prezentacji siebie, pisania artykułów, podejmowania dyskusji, pisania bloga, tworzenia własnych galerii zdjęć, zawierania znajomości – czyli tworzenia społeczności.

„Większość portali internetowych tematykę związaną z Kościołem i wiarą traktuje bardziej niż marginalnie. Chcielibyśmy wprowadzić na tym polu równowagę. W Kościele dzieje się bowiem wiele dobrego i ważnego, jednak tego typu informacje nie zawsze docierają do szerszego grona odbiorców” – tłumaczy menadżer portalu Deon.pl, ks. Artur Demkowicz SJ. Jezuicki portal adresowany jest do osób w wieku od dwudziestu pięciu do pięćdziesięciu pięciu lat, które chcą mieć dostęp do codziennych informacji, ale interesuje je także to, co dzieje się w Kościele. „Nasz portal kierujemy do aktywnych zawodowo, czyli ludzi pracujących, mających rodziny; ludzi, którzy wyjeżdżając rano do pracy, chcą wiedzieć, czy zabrać ze sobą parasol, czy nie, ale także chcieliby otrzymać w prosty sposób informacje o tym, co się dzieje w świecie – świeckim i kościelnym” – mówi ks. Demkowicz. „Nowością naszego portalu ma być to, że o sprawach świeckich i kościelnych będziemy się starali pisać podobnym językiem” – zapewnia.

Twórcy portalu chcą współpracować z polskimi agencjami informacyjnymi, Radiem Watykańskim i mediami polonijnymi w Stanach Zjednoczonych. W serwisie informacyjnym polscy jezuici będą korzystali także z serwisu afrykańskiego księży kombonianów poświęconego Afryce oraz z innych katolickich serwisów internetowych z Azji czy Ameryki Północnej i Południowej. W planach jest udostępnienie księgozbioru Wydawnictwa WAM i współpraca z innymi wydawnictwami.

M. Dobrzyniak, Kraków

http://www.oecumene.radiovaticana.org

Kategorie: KOŚCIÓŁ · MŁODZIEŻ · RODZINA · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , ,

Hiszpania: Wielka manifestacja w obronie życia – Video

26 październik 2009 · Dodaj komentarz

Ponad 40 organizacji pro-life zorganizowało w Madrycie wielką manifestację przeciwko liberalizacji aborcji.

Według organizatorów, w proteście przeciw legalizacji aborcji mogło wziąć udział około 2 milionów osób.

Uczestnicy odrzucają projekt ustawy lewicowego rządu Jose Luisa Rodrigueza Zapatero, dopuszczający przerywanie ciąży na życzenie do 14. tygodnia oraz do 22. tygodnia w przypadku nieprawidłowości w rozwoju dziecka albo zagrożenia dla życia kobiety. Sprzeciw manifestantów budził także zapis, że 16-latki mogą poddać się aborcji bez wiedzy i zgody rodziców.

Demonstrujący oskarżyli rząd, że całkowicie depenalizuje praktykę aborcji i uznaje ją za prawo. Tymczasem rząd premiera Zapatero oskarża prawicę o hipokryzję. Przypomina, że przez osiem lat rządów prawicy, kiedy premierem był Jose Maria Aznar, w Hiszpanii przeprowadzono 500 tys. aborcji i ówcześni rządzący nigdy nie wnioskowali o zniesienie prawa do przerywania ciąży.

http://www.pro-life.org.pl

Kategorie: KOŚCIÓŁ · RODZINA · VIDEO · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Hiszpańska diecezja ma swój profil na portalu Facebook

1 wrzesień 2009 · Dodaj komentarz

Diecezja Zamora w północno-zachodniej Hiszpanii ma swój profil na portalu społecznościowym Facebook. Celem tego posunięcia jest „ukazanie społeczeństwu tożsamości i misji Kościoła katolickiego”, jak również szybkie informowanie wszystkich zainteresowanych o jego działalności.

Diócesis De Zamora Comunicación - profil na portalu społecznościowym FacebookProfil pod nazwą „Diócesis De Zamora Comunicación” jest kolejną inicjatywą medialną diecezji, która wcześniej założyła własną stronę internetową.

Kościół katolicki „stawia na nowe technologie, a diecezja Zamora robi to nie tylko na szczeblu oficjalnym, gdyż liczne stowarzyszenia diecezjalne mają już swoje strony internetowe lub blogi” – wyjaśniło diecezjalne biuro prasowe.

http://info.wiara.pl

Kategorie: KOŚCIÓŁ · MŁODZIEŻ · RODZINA · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Sterylizacja bez zgody pacjentki

28 sierpień 2009 · Dodaj komentarz

Mama małej Róży, której odebrano prawa rodzicielskie została wysterylizowana w trakcie porodu dziewczynki. Lekarka, która to zrobiła uzasadniła swoją decyzję, tym, że “macica była uszkodzona, przy następnym porodzie mogłaby pęknąć”.
Przecięcie jajowodów, nie jest sposobem na “zreperowanie” macicy. Jest za to metodą nieodwracalnego ubezpłodnienia.

Prof. Marian Filar, karnista powiedział: – Nie było bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia. A to, że takie zagrożenie nieuchronnie wystąpiłoby w przyszłości? Czy ktoś tę kobietę zmuszałby do zajścia w ciążę? Gdyby chciała, toby to zrobiła. Lekarze bez jej zgody nie mogli jej tego prawa odebrać. Dokonali zmian nieodwracalnych.

Sterylizacja w Polsce jest zabroniona. Można ją wykonać tylko, jeśli życie lub zdrowie jest bezpośrednio zagrożone. W tym przypadku bezpośredniego zagrożenia nie było.

Pełnomocnik rodziny mec. Małgorzata Heller-Kaczmarska poinformowała, że zawiadomi prokuraturę o popełnieniu przestępstwa przez lekarzy ze szpitala w Szamotułach.

Za pozbawienie płodności grozi w Polsce 10 lat więzienia, a za wykonanie zabiegu bez zgody pacjenta – 2 lata.
http://www.pro-life.org.pl

Kategorie: RODZINA · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , ,

Cywilizacja aborcji – świadectwa – VIDEO

24 sierpień 2009 · Dodaj komentarz

Zachęcamy do obejrzenia filmu “Cywilizacja aborcji”, w którym jest zamieszczone m.in. świadectwo serbskiego lekarza ginekologa – byłego abortera Stojana Adasevica.

http://www.pro-life.org.pl

Kategorie: RODZINA · VIDEO
Otagowane: , ,

Czym jest Biała Armia?

23 sierpień 2009 · Dodaj komentarz

Biała Armia posiada status Świeckiego Stowarzyszenia Wiernych, zgodnie z kanonem 215 Kodeksu Prawa Kanonicznego i Notą Duszpasterską Komisji Episkopatu do Spraw Apostolatu Świeckich (Konferencja Episkopatu Włoch, nr 5 (Enchiridion CEI EDB vol. III n. 591).

Została założona w 1973 roku przez kapucyna, Ojca Andreę d’Ascania, z woli świętego Ojca Pio z padre_papa_vescovo Idąc za nauczaniem Sługi Bożego Jana Pawła II, Biała Armia zaangażowała się w obronę życiaPietrelciny ze zgromadzenia Kapucynów i z woli Sługi Bożego Ojcia Pio Delle Piane, ze zgromadzenia Braci Najmniejszych Świętego Franciszka z Paoli (Minimitów). Byli oni duchowymi kierownikami Ojca Andrei.

Głównym celem Białej Armii jest troska o życie duchowe dzieci poprzez akt poświęcenia się dzieci Bogu Ojcu przez Maryję, poprzez przygotowanie dzieci do Komunii Świętej w wieku używania rozumu i poprzez tworzenie grup modlitewnych dzieci zwanych Gniazdami Modlitwy.

Idąc za nauczaniem Sługi Bożego Jana Pawła II, Biała Armia zaangażowała się w obronę życia, podejmując inicjatywę pochówku dzieci zabitych przez aborcję – najpierw w Akwili (Abruzja, Włochy), a następnie w całym świecie. Pogłębiając znajomość encykliki Dives in Misericordia, Biała Armia włącza się ewangelizację i działalność misyjną, przede wszystkim w krajach Europy Wschodniej i w Ameryce, aby świat poznał Miłosierne Oblicze Boga Ojca. W duchu Świętego Ludwika Marii Grignon de Monfort Biała Armia przypomina o wartości cierpienia (“Pomoc dla cierpiącej ludzkości”), pomaga ubogim i opuszczonym. Wspomaga także budowę i restaurację kościołów, podejmuje również inne inicjatywy apostolskie.

Celem niniejszej strony internetowej jest dostarczenie informacji na temat Białej Armii: czym jest, jaki duch ją ożywia, jaki jest jej eklezjalny charakter, co udało się jej dotychczas zrealizować i co realizować zamierza.

http://www.armatabianca.org

Kategorie: ARTYKUŁY · JAN PAWEŁ II · KOŚCIÓŁ · RODZINA
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , ,

Warszawa: Akademia Rodziny zaprasza

21 sierpień 2009 · Dodaj komentarz

Rusza nabór do Akademii Rodziny, która działać będzie w Józefowie pod Warszawą. To roczne studium przeznaczone dla całych rodzin. Obejmuje 10 spotkań sobotnich poświęconych tematyce budowania relacji małżeńskich oraz wychowywania dzieci. Akademia Rodziny jest ofertą dla młodych małżeństw, do 10 lat stażu, które chcą umacniać wzajemne relacje.

Wśród omawianych tematów znajdą się m.in. wpływ dzieciństwa na życie w małżeństwie, etyka życia małżeńskiego i rodzinnego, relacje interpersonalne czy organizacja czasu w rodzinie. Akademia powstała z inicjatywy Mirosławy i Pawła Kwasów, pod duchową opieką ojców: o. Mirosława Żabnickiego i o. Arkadiusza Sosny z Ruchu Szensztackiego. Szczegółowe informacje znaleźć można na stronie www.akademia-rodziny.pl.

R. Łączny, kai
http://www.oecumene.radiovaticana.org

http://www.akademia-rodziny.pl

Kategorie: KOŚCIÓŁ · RODZINA · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , ,

Macierzyństwo nie może się ograniczać tylko do zrodzenia dziecka

15 sierpień 2009 · Dodaj komentarz

Zakończył się Wielki Odpust w Kalwarii Pacławskiej

Macierzyństwo to służba, to nie jest własna ambicja – mówił abp Józef Michalik podczas dorocznego odpustu w Kalwarii Pacławskiej. Uroczystości odbywały się od 11 do 15 sierpnia i zgromadziły tysiące pielgrzymów.

Program obchodów wypełniony był od rana do późnej nocy – Msze św., nabożeństwa, celebracje sakramentu pokuty i pojednania, dróżki Matki Bożej i Pana Jezusa i koncert muzyczny franciszkańskiego zespołu „Fioretii” z Krakowa.

Przewodniczący Episkopatu Polski mówił m.in. o macierzyństwie, które nie może się ograniczać tylko do zrodzenia dziecka, ale musi zakładać „wychowanie go, przekazanie wartości, wiary, stylu życia”.

Abp Michalik stawiał pytania matkom zgromadzonym na placu przysanktuaryjnym, czy kochają swoje dzieci, czy odnajdują w nich głębię swojej wiary, miłości do Pana Boga i człowieka, czy potrafią zapalić je do służby.

Arcybiskup mówił także o innych współczesnych problemach, o kryzysie małżeństwa, rodziny, o braku odpowiedniej polityki prorodzinnej, o zajmowaniu się tematami zastępczymi, a nie rzeczywistymi problemami, o wyludnianiu się Europy czy o konieczności prawdy i uczciwości w życiu społecznym.

Jednocześnie zaznaczył, że nie jest pesymistą, a mówiąc o tych problemach, chce jedynie budzić ludzkie sumienia i kłaść te sprawy na serca wszystkich ludzi, wielkich i małych. Bo – zdaniem metropolity – Kościół nie musi się starać być „fajnym”, poprawnym politycznie.

„Ta nasza obecność tu, pod krzyżem Jezusa, przy Matce Najświętszej nie jest stracona. Trzeba podtrzymać ducha modlitwy, ducha ufności do Boga w naszych rodzinach, tradycję pielgrzymowania, Komunii świętej, spowiedzi, bo kto z Bogiem, z tym Bóg” – mówił abp Michalik.

Tegoroczny Wielki Odpust Kalwaryjski przeżywany był w kontekście trzech wielkich jubileuszy: 800-lecia Zakonu Franciszkanów, 600. rocznicy śmierci bł. Jakuba Strzemię, współpatrona krakowskiej prowincji franciszkanów i 330. rocznicy przybycia obrazu Matki Bożej do Kalwarii Pacławskiej.

Ponadto w dzień poświęcony Męce Pańskiej – w piątek – do Kalwarii przywieziono krzyż, który w ostatnich godzinach swojego życia miał przy sobie Jan Paweł II. Z tej racji dyrektor Domu Pielgrzyma o. Jan Grzywna przeprowadził nabożeństwo Drogi krzyżowej, zestawiając boleści Chrystusa z boleściami Ojca Świętego, których doświadczył podczas swojego pontyfikatu.

http://info.wiara.pl

Kategorie: JAN PAWEŁ II · KOŚCIÓŁ · RODZINA · WIADOMOŚCI
Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

Abp Fisichella: pigułka wczesnoporonna jest techniką aborcyjną

31 lipiec 2009 · Dodaj komentarz

„Jest oczywiste, że konsekwencje kanoniczne przewidziane dla aborcji chirurgicznej są takie same dla farmaceutycznej techniki wczesnoporonnej” – podkreślił abp Rino Fisichella. Prezes Papieskiej Akademii Pro Vita odniósł się w ten sposób do wprowadzenia 30 lipca na włoski rynek farmaceutyczny pigułki wczesnoporonnej RU486.

Kościół musi zmierzać drogą inną, niż narzuca dominująca dziś kultura, która głosi wolność bez zahamowań. Sprawą dużo istotniejszą jest docenienie wartości życia, zawsze i wszędzie – dodał abp Fisichella. – Konieczna jest formacja sumień, edukacja młodzieży, współpraca z rodzinami, szkołami, organizacjami, by młode pokolenia zrozumiały fundamentalną wartość życia przejawiającą się w uczuciowości, seksualności i miłości w ich właściwym kontekście, a nie jako kaprysu” – zauważył rektor Papieskiego Uniwersytetu Laterańskiego.

Pigułka RU486 jest środkiem poronnym, który eliminuje embrion już po implantacji zarodka w macicy kobiety. We Włoszech nie będzie ona dostępna w aptekach, a jedynie w szpitalach na mocy decyzji lekarskiej, przed siódmym tygodniem ciąży.

se/ corriere della sera

http://www.oecumene.radiovaticana.org 

  • Nowenna zawierzenia Najświętszemu Sercu Jezusa
  • Dlaczego świętujemy Wielkanoc w innym czasie niż Kościół prawosławny?…
  • Niektóre błędy rodziców
  • Czytając Benedykta – pierwsze wrażenia po lekturze encykliki „Caritas in veritate”
  • Bóg mówi: nie cudzołóż!
  • 26 lipca Święci Anna i Joachim, rodzice Najświętszej Maryi Panny
  • Dla poszukujących miłości – Gdy zostałeś porzucony – przeczytaj to pomoże Ci przetrwać
  • List Benedykta XVI na Rok Kapłański
  • ENCYKLIKA CARITAS IN VERITATE OJCA ŚWIĘTEGO BENEDYKTA XVI 
  • Kategorie: KOŚCIÓŁ · MŁODZIEŻ · RODZINA · WIADOMOŚCI
    Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

    Nowenna zawierzenia Najświętszemu Sercu Jezusa

    28 lipiec 2009 · 1 komentarz

    Nowenna zawierzenia Najświętszemu Sercu Jezusa

     

    Najświętsze Serce Jezusa ufam Tobie - O, Panie, Jezu Chryste, Twojemu Najświętszemu Sercu powierzam tę intencję (tutaj należy wyrazić prośbę). Spójrz tylko na mnie i uczyń to, do czego skłania Cię Twoje Serce... Niech Twoje Njświętsze Serce zadecyduje... Liczę na Nie... Pokładam w Nim ufność... Rzucam się w Jego Miłosierdzie. Panie Jezu, Ty mnie nie zawiedziesz. Najświętsze Serce Jezusa, ufam Tobie. Najświętsze Serce Jezusa, wierzę w Twoją Miłość do mnie. Najświętsze Serce Jezusa, przyj Królestwo Twoje. O, Najświętsze Serce Jezusa, proszę o wiele łask, lecz najbardziej żarliwie błagam o tę. Weź ją, umieść w Twoim Najświętszym Sercu. Kiedy Ojciec Przedwieczny zobaczy ją pokrytą Twą Drogocenną Krwią, nie odrzuci jej. Nie będzie to już moja prośba, ale Twoja, o Jezu. O, Najświętsze Serce Jezusa, pokładam ufność w Tobie. Niech nigdy ine doznam zawodu. Amen. O, Panie, Jezu Chryste, Twojemu Najświętszemu Sercu powierzam tę intencję (tutaj należy wyrazić prośbę).

    Spójrz tylko na mnie i uczyń to, do czego skłania Cię Twoje Serce…

    Niech Twoje Najświętsze Serce zadecyduje…

    Liczę na Nie…

    Pokładam w Nim ufność…

    Rzucam się w Jego Miłosierdzie.

    Panie Jezu, Ty mnie nie zawiedziesz. Najświętsze Serce Jezusa, ufam Tobie. Najświętsze Serce Jezusa, wierzę w Twoją Miłość do mnie. Najświętsze Serce Jezusa, przyjdź Królestwo Twoje. O, Najświętsze Serce Jezusa, proszę o wiele łask, lecz najbardziej żarliwie błagam o tę. Weź ją, umieść w Twoim Najświętszym Sercu. Kiedy Ojciec Przedwieczny zobaczy ją pokrytą Twą Drogocenną Krwią, nie odrzuci jej. Nie będzie to już moja prośba, ale Twoja, o Jezu. O, Najświętsze Serce Jezusa, pokładam ufność w Tobie. Niech nigdy nie doznam zawodu. Amen.

    http://www.przyjazn.alleluja.pl

  • Dlaczego świętujemy Wielkanoc w innym czasie niż Kościół prawosławny?…
  • Niektóre błędy rodziców
  • Czytając Benedykta – pierwsze wrażenia po lekturze encykliki „Caritas in veritate”
  • Bóg mówi: nie cudzołóż!
  • 26 lipca Święci Anna i Joachim, rodzice Najświętszej Maryi Panny
  • Dla poszukujących miłości – Gdy zostałeś porzucony – przeczytaj to pomoże Ci przetrwać
  • List Benedykta XVI na Rok Kapłański
  • ENCYKLIKA CARITAS IN VERITATE OJCA ŚWIĘTEGO BENEDYKTA XVI 
  • Kategorie: KOŚCIÓŁ · MODLITEWNIK · MŁODZIEŻ · RODZINA
    Otagowane: , , , , , , , , ,

    Dlaczego świętujemy Wielkanoc w innym czasie niż Kościół prawosławny?…

    28 lipiec 2009 · 1 komentarz

    pasja - Data Wielkanocy - święta Zmartwychwstania Pańskiego - zależy od daty Ukrzyżowania, które zgodnie z przekazem ewangelistów miało miejsce trzy dni wcześniej, tuż przed żydowską Paschą. Od początku Wielkanoc była obchodzona w tym samym czasie, co Pascha - w dzień pierwszej wiosennej pełni księżyca (14-5 Nisan w kalendarzu żydowskim).

    Data Wielkanocy – święta Zmartwychwstania Pańskiego – zależy od daty Ukrzyżowania, które zgodnie z przekazem ewangelistów miało miejsce trzy dni wcześniej, tuż przed żydowską Paschą. Od początku Wielkanoc była obchodzona w tym samym czasie, co Pascha – w dzień pierwszej wiosennej pełni księżyca (14-5 Nisan w kalendarzu żydowskim).
    Jednym z problemów, jaki pojawia się przy ustalaniu daty Wielkanocy, jest różnica w przekazie ewangelicznym: Ewangelie synoptyczne (Mateusza, Marka, Łukasza) wskazują bowiem na inną datę Ukrzyżowania niż Ewangelia Jana. Różnica ta spowodowana jest przez żydowski system liczenia dnia od zachodu do zachodu. Powstało pytanie, gdzie powinien być zaliczony wieczór 14 Nisan.
    Obie strony miały poparcie swojej teorii: kościoły wschodnie optowały za dniem 14, a zachodnie – za 15. Kwestia została w końcu rozstrzygnięta na pierwszym soborze ekumenicznym w Nicei (dziś Turcja) w 325 roku – oficjalnie przyjęto datę 15 Nisan.
    Sobór w Nicei stał się przełomowy, jeśli chodzi o czas obchodzenia Wielkanocy ze względu na jednoznaczne stanowisko wobec tradycji żydowskiej. W dokumencie jednego z uczestników soboru, wystosowanym do wiernych podległej diecezji, czytamy: “W tak świętej rzeczy nie powinno być żadnych podziałów (…) Nasz Zbawca pozostawił nam tylko jeden dzień świąteczny dla odkupienia, to znaczy dzień Jego Męki”.
    Uchwały soboru nie zlikwidowały jednak różnic pomiędzy kościołami wschodnimi i zachodnimi. Rzym i Aleksandria używały bowiem odmiennych metod obliczania daty – metoda aprobowana przez Rzym zakładała zbyt wczesną datę równonocy – 18 marca, podczas gdy aleksandryjczycy ustalili ją poprawnie.
    Aby położyć kres tej dwoistości synod sardycki z 343 roku podniósł kwestię dnia wielkanocnego, nakazując w drodze wzajemnych ustępstw ustalenie wspólnej daty na następne 50 lat. Inicjatywa przetrwała zaledwie kilka lat.
    Po raz kolejny kres sporowi próbował położyć cesarz Teodozjusz Wielki (346-395). Poprosił on Teofilosa, biskupa Aleksandrii, o wyjaśnienie różnic. Biskup w odpowiedzi stworzył tabelę chronologiczną świąt wielkanocnych, opierając się na metodzie aleksandryjskiej. Kuzyn Teofilosa, św. Cyryl, kontynuując dzieło wuja, wskazał przy okazji, na czym polegał błąd metody rzymskiej. Jednak dopiero w połowie V w. uzyskała prymat i została powszechnie zaakceptowana.
    W 457 roku Wiktor z Akwitanii, z nakazu archidiakona Hilarego, rozpoczął prace nad pogodzeniem metody rzymskiej i aleksandryjskiej. Jako papież, Hilary zatwierdził obliczenia Wiktora jako obowiązujące. Od tej pory obydwa kościoły obchodziły Wielkanoc w tym samym czasie.
    Największego przełomu dokonał w VI w. scytyjski mnich. Był to – według Kasjodora – Dionysius Exiguus (Mały). Stworzył on chrześcijański kalendarz, rozpoczynając rachubę lat od narodzenia Chrystusa. Nowe ujęcie chronologii zapanowało w Europie na dobre w XI w., a w świecie greckim dopiero w XV w.
    Dionizjusz wprowadził 532-letni tzw. cykl doskonały, składający się z 19-letniego cyklu lunarnego (po przejściu którego pełnia następuje tego samego dnia) i 28-letniego cyklu zgodności dni tygodnia z dniami miesiąca.
    Aby uzyskać datę Wielkanocy, średniowieczny chronolog znajdował tzw. złotą liczbę danego roku (tj. kolejny numer roku w 19-letnim cyklu lunarnym), a potem sprawdzał w tabelach datę pełni księżyca. Znalazłszy ją, szukał pierwszej pełni po równonocy, czyli po 21 marca. Teraz sprawdzał tabelę tzw. liter niedziel, która podawała datę Niedzieli Wielkanocnej.
    Po szesnastowiecznej reformie kalendarza i wprowadzeniu kalendarza gregoriańskiego w 1582 roku drogi Wschodu i Zachodu po raz kolejny rozeszły się. Niedokładność kalendarza juliańskiego spowodowała przesunięcie względem rzeczywistej daty wiosennej równonocy, dziś wynoszące 13 dni.
    W XX w. daje się zauważyć tendencja, by wprowadzić stałą datę Wielkanocy. Propozycje przedstawiano na forum Ligi Narodów i jej następczyni ONZ. Konstytucja Świętej Liturgii Soboru Watykańskiego II z 1963 roku dopuszcza zasadę ustalonej daty Wielkanocy. Patriarcha konstantynopolitański Atenagoras I w wielkanocnym orędziu z 1969 roku wezwał do usuwania różnic pomiędzy kościołami i ustalenia wspólnej daty Wielkanocy.
    Spośród proponowanych stałych dat – druga niedziela kwietnia wymieniana była najczęściej.
    Podczas spotkania jakie miało miejsce w Alep, w Syrii, od 5 do 10 marca 1997, przedstawiciele wielkich wyznań chrześcijańskich wysunęli propozycję wyznaczenia wspólnej daty. Według tego projektu, Kościoły nadal postępowałyby zgodnie z istniejącą zasadą obliczania daty Wielkanocy, lecz bazując na współczesnych, bardzo dokładnych obliczeniach astronomicznych.
    Ojciec Tomasz Fitzgerald, teolog z kościoła prawosławnego greckiego przy Ekumenicznej Radzie Kościołów (COE), uczestniczył w sympozjum w Alep. Według niego, ta niezgoda dotycząca daty Wielkanocy, to “wewnętrzne zgorszenie” pomiędzy chrześcijanami. “Jakiż rodzaj świadectwa przynosimy światu tym podziałem?” pytał. “Nie ma święta większego od Paschy, a my świętujemy ją podzieleni!”
    W ostatnich latach wywierano nacisk na środowiska kościelne dla ustalenia przez Kościoły wspólnej daty jeszcze przed końcem wieku. Rok 2001 został uznany za idealny dla wyznaczenia wspólnej daty, gdyż w tym roku, data Wielkanocy, obliczana według dwóch metod aktualnych, będzie identyczna, to znaczy: 15 kwietnia. Propozycja z sympozjum została przesłana do Kościołów całego świata z wykazem, określającym możliwe daty Wielkanocy na pierwsze 25 lat XXI wieku, gdyby ta myśl została zaakceptowana.
    W czasie spotkania w Alep, którego gospodarzem był Kościół prawosławny syryjski, poruszony m. in. objawieniami i przesłaniami w Soufanieh, były reprezentowane: wyznanie anglikańskie, Kościół prawosławny armeński, Patriarchat Konstantynopola, Kościoły ewangelickie Środkowego Wschodu, Patriarchat prawosławny grecki Antiochii i całego Wschodu, Światowa Federacja luterańska, Rada Kościołów Środkowego Wschodu, Kościoły starokatolickie Unii Utrechckiej, Patriarchat Moskwy, Papieska rada ds. Jedności Chrześcijan, Adwentyści dnia siódmego oraz Ekumeniczna Rada Kościołów.
    W roku 2001 Papież Jan Paweł II wrócił do sprawy ujednolicenia daty Wielkanocy w czasie swojej majowej wizyty w Syrii. Spotykając się z odpowiedzialnymi za wszystkie kościoły chrześcijańskie we Syrii zaproponował, aby znaleźć wspólną datę dla chrześcijan Wschodu i Zachodu dla świętowania Paschy w tym samym czasie i ujawnienia w ten sposób znaku poszukiwania pełnej jedności.
    Niestety do dnia dzisiejszego nic nie zostało w tej sprawie uczynione.

    http://www.voxdomini.com.pl

    Kategorie: ARTYKUŁY · JAN PAWEŁ II · KOŚCIÓŁ · MŁODZIEŻ · RODZINA · WIADOMOŚCI
    Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

    Niektóre błędy rodziców

    22 lipiec 2009 · Dodaj komentarz

    EWA ROZKRUT

    Niektóre błędy rodziców
    EWA ROZKRUT - Niektóre błędy rodziców

    Zazwyczaj rodzice starają się podołać wyzwaniu wychowywania dzieci, mimo to nie można obyć się bez popełniania błędów. Trzeba zdawać sobie z tego sprawę. Chcę zwrócić uwagę na niektóre uchybienia. Proszę rozważyć, jak często mają one miejsce oraz czy można przynajmniej w jakiś stopniu ich uniknąć. Zatrzymam się na relacjach z dziećmi w wieku szkolnym, gdyż jest to okres drażliwy dla dorosłych i dzieci. Następuje przesunięcie autorytetu z rodziców na grupę rówieśniczą, więc łatwo o konflikty i nieporozumienia. Ponadto z czasem uwaga rodziców skupia się na efektach nauczania, zajęciach dodatkowych, wyborze szkoły, lub na środowisku w jakim przebywa dorastająca pociecha. Natomiast brakuje czasu na poznanie duszy, marzeń, problemów, na wysłuchanie siebie nawzajem. A może po prostu nie docenia się tej sfery życia. Przedstawię kilka błędów wychowawczych, jeśli udałoby się co jakiś czas ich uniknąć, to z pewnością życie stanie się spokojniejsze.

    Sposób komunikowania się

    Czy kontrolujemy, w jaki sposób prowadzimy rozmowę, jak zwracamy się do siebie nawzajem? Rodzicom często zdarza się używać trybu rozkazującego wobec dzieci. Może dlatego, iż kojarzy się on ze skutecznością a na pewno na początku przynosi pożądane rezultaty, jednak później dzieci uodporniają się i przestają słyszeć kierowane do nich słowa. Niejednokrotnie padają niepotwierdzone oskarżenia, obwinianie, groźby, publiczne zawstydzanie, przerywanie wypowiedzi, poniżanie, przekupywanie… A to już cały arsenał, nieprawdaż? Na co dzień nie wsłuchujemy się we własne słowa, raczej koncentrujemy się na ich skuteczności. Bardziej zależy nam na przekazaniu informacji, aniżeli na sposobie w jaki to robimy. Proponuję, by zacząć słuchać jak rozmawiamy ze sobą w domu, jakich słów używamy. Jeśli zauważymy choćby elementy wymienione właśnie przeze mnie, to najpierw postarajmy się odwrócić sytuację i wyobrazić sobie siebie jako odbiorcę podobnego komunikatu. Gwarantuję, że wcale nie będzie to przyjemne a w konsekwencji zupełnie nieskuteczne. Z różnych powodów nie będziemy chcieli pozytywnie na niego odpowiedzieć. Takie odczucia powinny pomóc nam zweryfikować manierę jaką porozumiewamy się z bliskimi. I to na pewno należy zmienić. Następnie można rozpocząć poszukiwania innych rozwiązań. Zmiana przyzwyczajeń nie nastąpi łatwo, ale zapewniam, iż w konsekwencji przyniesie wiele pożytku, wprowadzi harmonię i poczucie bezpieczeństwa. Dla lepszego zrozumienia, przedstawię jedną w wielu codziennych sytuacji:

    Kobieta po pracy wraca do domu a syn gra na komputerze, w zlewie są niepozmywane naczynia, na dywanie leżą porozrzucane różne przedmioty, plecak jest w przedpokoju a zeszyty znajdują się na podłodze w salonie. Nie muszę dodawać, że taki stan trwa już od dłuższego czasu, więc jej powrót może wyglądać tak: Mama stojąc w drzwiach krzyczy „Dlaczego nie posprzątałeś? Jesteś bałaganiarzem, masz chlew w swoim pokoju i nabrudziłeś w salonie, miałeś pozmywać! Znowu to samo, jesteś leniwy i nie chce ci się uczyć! Ja w twoim wieku nie miałam takich rozrywek, czytałam książki i pomagałam rodzicom. Gdy wracali do domu, mieli ugotowany obiad. Dzieci mojej koleżanki uczą się angielskiego, sprzątają a ty?! Następnym razem dam ci szlaban na granie na komputerze przez tydzień!”

    Opisana sytuacja, może wydawać się szokująca. Przedstawiana mama wydaje się niekonsekwentna, gderliwa, histeryczna. Jednak każdy mógłby się w końcu zdenerwować na jej miejscu. Jej reakcja spowodowana została tym, że nie wsłuchiwała się w swoje słowa i nie wyciągnęła wniosków z wcześniejszych swoich oddziaływań wychowawczych. Nie zapytała: co się stało i dlaczego? Nie dowiedziała się, o której godzinie syn wrócił? Mogła zadać jeszcze wiele innych pytań.

    A teraz odwróćmy sytuację, wyobraźmy sobie, że podobne zarzuty sformułowane w ostry sposób, może w obecności innych w miejscu pracy, albo w domu; gdy nikogo nie interesuje, że po całym dniu nie mamy siły posprzątać i doklejają nam etykietkę brudasa. Przypomnijmy sobie ból, upokorzenie, wstyd, brak możliwości jasnego wytłumaczenia się.

    Poza tym nic nie zmienia na lepsze taki atak furii, raczej włącza mechanizmy obronne, powoduje zamykanie się na innych, a może wręcz oddalenie od tego człowieka, czasem przybliża do depresji, lub alkoholu. Ludzie mają szerokie możliwości.

    Dzieci również bolą nasze oskarżenia, w końcu padają one z ust osób, które najbardziej kochają na świecie. Kiedyś słyszałam, jak dziesięciolatek zaatakowany przez dorosłych, nie mający szansy na wyjaśnienia, ukryty w kącie pokoju żalił się swojej trzyletniej siostrze: dziękuję, że do mnie przyszłaś, tylko ty mnie rozumiesz i wiesz, że nie jestem zły. A siostra mu przytakiwała, przytuliła się i uspokoiła brata. O to właśnie chodzi, o zrozumienie, żeby dotrzeć do czyjegoś serca, trzeba bardzo się starać.

    Rozwiązywanie problemów

    Problemy towarzyszą człowiekowi przez całe życie. Radzenie sobie z ich rozwiązywaniem, wydaje się konieczne. Jednak tej umiejętności nie otrzymujemy wraz z mlekiem matki, trzeba uczyć się sprawnie reagować i nie poddawać się w trudnych sytuacjach. Niestety niektórzy wolą kłopotów nie zauważać, inni je omijają, a jeszcze inni upadają pod ich ciężarem. Niektórzy rozwiązują a przynajmniej starają się stawiać im czoła. Ten ostatni sposób wydaje się najlepszy, bowiem hartuje, buduje charakter, uczy wytrwałości. Rodzice mają zatem trudny orzech do zgryzienia. Często próbują przyspieszać rozwiązywanie problemów swoich pociech, podając gotową receptę, minimalizując ich rangę, albo odsuwają na później. Zdarza się też pozostawienie dziecka samemu sobie z sentencją, że „życie jest ciężkie i nie ma na to rady”. Nie są to dobre metody. Proponuję przemyślenie innej, którą można zastosować w sytuacji, gdy dziecko przychodzi do domu i ma kłopot. Dla niego jest to sprawa trudna i ważna. Nie wolno jej bagatelizować. Naprawdę warto postawić na spokojną rozmowę a na to potrzebny jest czas. Lepiej nie podejmować ważnych decyzji, gdy dziecko jest podekscytowane, lub wzburzone. I tak nie wysłucha tego, co chcielibyśmy powiedzieć. Zdecydowanie lepiej przesunąć nieco rozmowę, zaproponować konkretny, nieodległy termin. Dobrze jest zadbać o dobrą atmosferę oraz coś dobrego dojedzenia, żeby zmniejszyć napięcie. Natomiast jeśli sprawa jest niecierpiąca zwłoki, to należy wszystko odłożyć na bok i skoncentrować się na problemie. Dziecko powinno umieć opowiedzieć o swoim kłopocie. Kiedy jednoznacznie go określi, to łatwiej „złapie byka za rogi”. Wielokrotnie przekonałam się, że gdy przerywałam, nerwowym „ już to mówiłeś”, to dziecko zamykało się. Nie tylko nie udało mi się pomóc, ale dodatkowo je raniłam. Zdecydowanie lepiej je przytulić i wspólnie zastanowić się, co można zrobić. Ale raczej zachęcam do szukania rozwiązań, niż je podsuwam, choć to wcale nie jest łatwe. Można włączyć rodzeństwo, oczywiście za zgodą dziecka potrzebującego pomocy. Im więcej pomysłów, tym lepiej, będzie z czego wybrać. Warto poznać, jak ono zamierza wprowadzić w życie swoje zamiary.

    Na początku taki styl wychowania nie jest łatwy ani dla dzieci, ani dla rodziców, z pewnością wymaga zmiany przyzwyczajeń, inwencji i wysiłku. Niemniej jednak ucieczka przed problemami w konsekwencji może doprowadzić np. do uzależnienia się od różnych wspomagaczy: alkoholu, narkotyków, pornografii, itp. Problemy towarzyszą człowiekowi przez całe życie, poniekąd nadają mu smak, nie można przed nimi się schować.

    Wszelkie lęki i obawy

    Każdy rodzic pragnie dla swoich dzieci bezpieczeństwa, to naturalne. Jednak często różnego rodzaju obawy stają się zmorą. Zaczyna się od tego, iż przekazujemy swoje lęki pociechom. Od najwcześniejszych lat mówimy im o różnych zagrożeniach, opowiadamy o swoich złych doświadczeniach i młodzi ludzie dorastają w przekonaniu, iż wszędzie czyha na nich wróg. Jeśli mama miała złe relacje z koleżankami, to mówi swojej córce, że na dziewczynki nie należy liczyć, bo są zawistne i zdradzą ją przy najbliższej okazji. Ta przestroga zostaje w sercu i córka może nigdy nie znaleźć przyjaciółki. A przecież tego typu złe doświadczenia nie muszą jej dotyczyć.

    Innym zagrożeniem, którego boją się rodzice są wszelkiego rodzaju uzależnienia. W dzisiejszych czasach wiele mówi się o negatywnym wpływie komputera na młodych ludzi, gdyż kojarzy się on z przemocą, pornografią, uzależnieniem, marnowaniem czasu. Zatem niejednokrotnie dobrym zabezpieczeniem wydaje się zakładanie blokad, haseł, kontrolowania wszystkich stron, które dziecko przegląda, albo prowadzenie długich wykładów na temat złego wpływu internetu i gier na rozwój młodych umysłów. Taka postawa jest niebezpieczna, dzieci mogą uciekać się do oszukiwania rodziców, nie przyznają się gdzie serfują po internecie a mają wiele możliwości, choćby lekcje informatyki, kawiarenki internetowe, u kolegi. Zdecydowanie lepiej spokojnie porozmawiać o tym, dlaczego należy ostrożnie zawierać znajomości w sieci i nie udostępniać swojego adresu, czemu strony pornograficzne nie są dobre a gry z przemocą źle wpływają na psychikę i dowiedzieć się jakie jest ich zdanie na ten temat. Przypomina mi się pewna prawidłowość, od lat straszy się dzieci niebezpiecznymi znajomościami. W moim dzieciństwie taką rolę pełniły jeżdżące ulicami czarne wołgi. Nie wolno było mi oraz moim rówieśnikom zbliżać się do zatrzymującego się czarnego auta. Jako mała dziewczynka ani ja, ani moje koleżanki nie odróżniałyśmy marek samochodów, więc stroniłyśmy od wszystkich czarnych aut; inne samochody były bezpieczne. Dziś zastanawiam się, dlaczego właśnie czarna wołga pełniła rolę straszaka? Oczywiście dorośli z tamtych lat, też mieli dobre intencje, być może nasze dzieci również za trzydzieści lat zastanowią się, dlaczego rodzice straszyli internetem. Wydaje mi się, że najlepszym rozwiązaniem będzie dobry kontakt ze swoim dzieckiem, okazanie mu zaufania i co jakiś czas spędzanie z nim trochę czasu przed monitorem komputera. Pozostawienie samemu sobie młodego człowieka wcale nie jest dobre, grozić może uzależnieniem, utratą kontaktu z bliskimi. Trzeba dopilnować by miało różne obowiązki, inne zainteresowania, czas na odpoczynek czynny, sen. Można wprowadzić zasadę: ile godzin przed komputerem tyle czasu na boisku. Wówczas nie trzeba będzie martwić się o skrzywienia kręgosłupa, jednostronny rozwój, albo brak kontaktu z realnym światem. Dopóki mamy wpływ na zajęcia naszych synów i córek, to należy je przyzwyczaić, że świat nie kończy się na wirtualnej rzeczywistości, ale też wokół jest mnóstwo wspaniałości.

    Lęki są problemem dorosłych, mogą utrudnić życie i negatywnie wpływać na relacje z innymi. Zanim zaczniemy straszyć, albo choćby przestrzegać dzieci przed czymś, to najpierw zastanówmy się na ile zagrożeni e jest realne a na ile mieści się wyłącznie w naszej psychice.

    Zapomniał wół…

    Ta stara prawda jest ciągle aktualna. Nawet nie zdajemy sobie sprawy, jak często nasze postępowanie ją potwierdza. Ostatnio słyszałam narzekanie pewnego zatroskanego ojca, który opowiadał o bójkach między synami, o tym, iż biją się o głupstwa. Gdy zapytałam, czy on bił się w dzieciństwie ze swoim bratem, odpowiedział, że owszem, ale oni mieli ważne powody. Zaproponowałam, by zapytał rodziców, czy też tak uważają? Kiedyś powszechnym było stwierdzenie „ach ta dzisiejsza młodzież”. Proponuję, by zanim zaczniemy narzekać na młodsze pokolenie, jego beztroskę, nieodpowiedzialność, złe zachowanie itd., to wpierw odbądźmy podróż sentymentalną do czasów szkolnych i przypomnijmy sobie choćby niektóre występki. To naprawdę pomaga. Przede wszystkim uspokaja, że z tego się wyrasta. Z pewnością pomoże odnaleźć najodpowiedniejsze wyjście z sytuacji.

    Jednak chcę zwrócić uwagę na jeszcze jeden aspekt. Dotyczy on rodziców, dla których wiara i zaangażowanie w Kościele jest nadzwyczaj ważne. Niepokoi ich błądzenie po drogach wiary, nieprzykładanie odpowiedniej wagi do spraw Kościoła, tradycji chrześcijańskich. Bóg wydaje się dla nich niezrozumiały i daleki. Wzbudza to szczerą troskę o życie dzieci w bliskości Ojca. Dorośli niejednokrotnie namawiają, mają pretensje, albo łzy w oczach. Niestety nic w ten sposób się nie wymusi na dziecku, czy nastolatku. Raczej wywoła odwrotny skutek. Raczej trzeba zacząć od przypomnienia sobie momentu, kiedy Bóg stał się najważniejszy w naszym życiu, albo czy na pewno ma taki status. Z pewnością ów moment nie nastąpił w szkole. Świadomość religijną zdobywa się przez lata, również długo odkrywa się miłość Boga, poznaje Go, zachwyca a przy okazji niekiedy zapomina o własnym kroczeniu po bezdrożach. Niestety często chcąc przyspieszyć wzrost wiary własnych dzieci, nie pozwalamy upadać a wręcz zmuszamy do pewnych praktyk religijnych. Taka droga na skróty może się źle skończyć, przynieść odwrotny skutek do zamierzonego. Młody człowiek nie może reagować i rozumować w taki sam sposób, jak jego rodzicie, bowiem zdobył znacznie mniej doświadczeń. Powierzajmy dzieci Bogu, otaczajmy modlitwą i miłością.

    Na zakończenie

    Oczywiście są to tylko niektóre błędy i uchybienia, nie zamierzałam ich mnożyć, ale raczej zwrócić na nie uwagę. Trud wychowywania dzieci można przyrównać do ćwiczeń. Żeby udoskonalić potrzebne umiejętności wykonuje się dużo powtórzeń, by znów zrobić to samo. Takie nastawienie pomaga rozpoczynać wciąż od nowa.

    Ewa Rozkrut
    erozkrut@mateusz.pl

    http://www.mateusz.pl

    Kategorie: ARTYKUŁY · MŁODZIEŻ · RODZINA
    Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , ,

    Bóg mówi: nie cudzołóż!

    22 lipiec 2009 · 1 komentarz

      Dlaczego nie warto żyć na próbę? Naturalnym etapem na drodze do małżeństwa jest okres narzeczeński. Młodzi ludzie spotykają się ze sobą, poznają swoje charaktery, upodobania, zalety i słabości. Uczą się gestów miłości, czułości, stopniowo rozwija się dynamika ich uczuć, zanim znajdzie spełnienie w sakramencie małżeństwa. Jednak coraz częściej młodzi ludzie podejmują wspólne życie zamiast narzeczeństwa, ale i bez ślubu – „życie na próbę”. Dlaczego osoba wierząca nie może zaakceptować takiej drogi?

    Bóg mówi: nie cudzołóż!

    Co to znaczy „żyć na próbę”? Bóg chce, abyśmy żyli prawdziwie i w pełni. Dlatego powiedział – nie cudzołóż! To nie czyjeś widzimisię, to wynika z Bożego przykazania. Jeśli uważasz, że zabijanie jest złem, jest grzechem, jeśli zgadzasz się, że kradzież jest grzechem i kłamstwo nim jest, to dlaczego masz wątpliwości, gdy Pan Bóg mówi „nie cudzołóż!”? To też jest złem, to też jest grzechem! Oto pierwszy i najważniejszy motyw, dla którego nie warto żyć na próbę.

    Ale dzisiaj ludzie już nie przejmują się Bożymi przykazaniami… Lepiej wiedzą, co dla nich dobre, a co złe. Rodzice, najbliżsi, milcząco akceptują fakt, że ich dziecko, przecież wierzące jak oni sami, mieszka ze swoim chłopakiem czy dziewczyną bez ślubu. Infantylne usprawiedliwianie, zasłanianie się „modą”, że tak się teraz żyje, że taki jest świat.

    Jakże kruche okazują się zasady wyniesione z rodzinnego domu, z katechezy, skoro wystarczy, że młody człowiek wyjedzie na studia albo do pracy i bardzo szybko pozwala sobie na wspólne zamieszkanie z partnerem, bez sakramentu małżeństwa. Często okłamuje przy tym swoich bliskich, którzy są przekonani, że ich syn czy córka żyje tak jak Pan Bóg przykazał. Argumentacja młodych uderza swoją pragmatyką – w mieście taniej jest utrzymać się we dwoje!

    Miłość na 100%

    Prawdziwa miłość nie znosi namiastek, nie jest byle jakim podarunkiem na miesiąc, rok, czy nawet kilka lat. Miłość pragnie ofiarować się całkowicie i na zawsze, i tego samego oczekuje od drugiej strony. Tylko wówczas można mówić o autentycznej miłości.

    Wszędzie zaś, gdzie mamy do czynienia z wyrachowaniem, z traktowaniem drugiej strony jako doraźnego partnera – na dziś, na miesiąc, rok, na próbę, tak długo, jak będzie nam dobrze, do pierwszej kłótni, do wygaśnięcia uczuć albo do znalezienia lepszej partii, dopóki będzie piękna i młoda, dopóki będzie wysportowany i dobrze sytuowany – tam nie ma mowy o miłości i o prawdziwym szczęściu. Bo miłość nie liczy lat – jest dozgonna: „ślubuję, że Cię nie opuszczę aż do śmierci”. Na tym fundamencie można budować – dom, rodzinę, snuć wspólne plany, marzenia – na dni i lata. Można tracić zdrowie dla drugiego, można z nim przeżywać piękne lata młodości, ale i lata starości, dni pomyślności i smutku, dni wesela i ciche dni. A wszystko w poczuciu bezpieczeństwa, bez lęku, że pewnego dnia obudzę się w pustym mieszkaniu, że w chorobie zostanę sam; ze spokojem, że gdy minie młodość i entuzjazm młodzieńczego uczucia, to pozostanie przyjaźń, poczucie, że kochana osoba jest blisko, że mam na kogo liczyć, że mam się do kogo odezwać, uśmiechnąć, razem powspominać czy ponarzekać… Dlatego nie warto żyć na próbę, warto żyć na całość…

    Jaki finał może mieć „miłość na próbę”? Przeżyli ze sobą kilkanaście lat. On początkowo chciał ślubu, ona nie, bo po co nam papierki, formalności, przecież się kochamy. Nie zdecydowali się jednak na dziecko w tym niezobowiązującym związku. Niby wszystko było tak jak w normalnych małżeństwach, a jednak pewnego dnia, bez podania powodu ona po prostu odeszła…, bo przecież nie byli małżeństwem – a on, cóż, nie mógł mieć pretensji, bo nie była jego żoną… Po prostu, nie było się czego uchwycić, nie było wiadomo co ratować. Zabrakło sakramentu, który dałby im siłę do walki o siebie. Nic nie zostało z tego kochania siebie – bez fundamentu.

    Dziecko – prawdziwy owoc miłości

    „Życie na próbę” przez swoją tymczasowość i niepewność nie jest otwarte na życie, ale skoncentrowane przede wszystkim na zadowoleniu mężczyzny i kobiety, którzy taki związek tworzą. Jeśli nawet pojawi się w takim związku nowe życie, to zwykle stanowi ono wielki problem, a nie źródło szczęścia i owoc spełnionej miłości. Dobrze, jeśli w ogóle przyjdzie na świat i nie zostanie usunięte jak intruz z życia tych, którzy w czasie swojej próby nie planowali potomstwa. Dziecko, które „zaskoczyło” rodziców pozostających w tymczasowym związku, zawsze będzie odczuwać, że nie było chciane, wytęsknione. Jako nieoczekiwane, staje się źródłem konfliktów dla nieprzygotowanych rodziców. Jeśli ich związek przetrwa, to dobrze dla dziecka, a jeśli nie – wówczas już do końca życia będzie ono wychowywane jak sierota – bez ojca lub bez matki, a już na pewno bez normalnego domu, w którym kochane i akceptowane mogłoby się normalnie rozwijać.

    Czy ludzie młodzi, podejmujący życie na próbę, myślą choć trochę o nowym życiu, które z takiej próby może się począć? Zwykle wykluczają taką możliwość i robią wszystko, aby to życie się nie pojawiło. W rezultacie związek na próbę przybiera postać egoistyczną, skoncentrowaną tylko na swoim szczęściu i negatywnie nastawioną do nowego życia.

    Człowiek nie jest towarem, który kupuje się w markecie i który podlega zwrotowi. Prawdziwa miłość akceptuje człowieka takim, jaki jest i jeśli decyduje się na życie z drugą osobą – to na zawsze i bez żadnych zastrzeżeń. Na straży tego oblubieńczego związku mężczyzny i kobiety postawił Bóg przykazanie „Nie cudzołóż!”, a jako fundament dla tej miłości ustanowił sakrament małżeństwa. One stanowią oparcie i źródło dla prawdziwej miłości i szczęścia w małżeństwie i rodzinie.

    ks. Dariusz Salamon SCJ

    http://www.katolik.pl

    Kategorie: ARTYKUŁY · KOŚCIÓŁ · MŁODZIEŻ · RODZINA
    Otagowane: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,