Tag Archives: Wielki Czwartek

Msza Wieczerzy Pańskiej: Eucharystia znakiem Nowego Przymierza

sanctus

Wzniósłszy oczy ku niebu, do Ciebie, Boga, swego Ojca wszechmogącego

Modlący się Kościół patrzy dziś na ręce i oczy Chrystusa, wpatruje się w Niego, by dostrzec gesty wyrażające Jego modlitwę i dzieło, by również za pośrednictwem zmysłów spotkać Jezusa – powiedział Benedykt XVI w czasie Mszy Wieczerzy Pańskiej. Kanwą papieskiej homilii był Kanon Rzymski, czyli tak zwana I modlitwa eucharystyczna. Ojciec Święty wyjaśniał i rozważał poszczególne gesty Jezusa, które zostały przedstawione w tej jedynej do 1970 r. modlitwie eucharystycznej rzymskiego Kościoła.

„Z wprowadzenia do modlitwy kapłańskiej Jezusa Kanon zapożyczył słowa: «wzniósłszy oczy ku niebu, do Ciebie, Boga, swego Ojca wszechmogącego» – mówił Papież. – Chrystus uczy nas do góry podnosić oczy, a przede wszystkim serce. Podnosić wzrok, odrywając go od rzeczy światowych, zwracając się w modlitwie do Boga, a tym samym podnosić się na nowo. W jednym z hymnów brewiarzowych prosimy Pana, by strzegł naszych oczu, aby nie przyjmowały, aby nie przedostawały się przez nie do naszego wnętrza vanitates: marności, próżność, pozory. Módlmy się, aby poprzez oczy nie przedostawało się do nas zło, które wypacza i zanieczyszcza nasze istnienie. Chcemy prosić o oczy, które widzą to, co jest prawdziwe, jasne i dobre, abyśmy nauczyli się dostrzegać obecność Boga w świecie. Módlmy się, abyśmy patrzyli na świat oczami miłości, oczami Jezusa, dostrzegając braci, którzy nas potrzebują, oczekują naszych słów i czynów”.

Kolejnym gestem Jezusa z Ostatniej Wieczerzy jest łamanie chleba. Gest ten zarezerwowany był dla ojca rodziny, który w ten sposób jednoczył bliskich, a także przyjmował gości do rodzinnej wspólnoty. Chrystus, łamiąc się chlebem, nie dzieli się już pokarmem ziemskim, lecz tym, którego człowiek najbardziej potrzebuje, wspólnotą z samym Bogiem – przypomniał Papież.

„Po chlebie Jezus bierze kielich z winem – kontynuował Ojciec Święty. – Kanon Rzymski mówi, że jest to praeclarus calix, przesławny Kielich, nawiązując tym samym do Psalmu 23. Jest w nim mowa o Bogu jako dobrym i potężnym pasterzu. Czytamy tam: «Stół dla mnie zastawiasz wobec mych przeciwników; (…) mój kielich jest przeobfity» – calix praeclarus. Kanon Rzymski interpretuje te słowa Psalmu jako proroctwo, które spełnia się w Eucharystii. Tak, Pan zastawia dla nas stół pośrodku niebezpieczeństw tego świata i daje nam kielich przesławny – kielich wielkiej radości, prawdziwego święta, którego wszyscy pragniemy. Kielich wypełniony winem Jego miłości”.

Owym świętem, na które wskazuje przesławny Kielich, jest, jak powiedział Papież, zawiązanie przymierza, wspólnoty krwi z Bogiem. Nie jest to jednak umowa między równymi partnerami. Z tego właśnie względu w dawnych tłumaczeniach Biblii nie mówiło się o przymierzu, lecz o testamencie. Użycie tego słowa lepiej pokazuje, że przymierze jest darem, który czyni nas partnerami Boga pomimo nieskończonej odległości, która dzieli nas od Niego.

kb/ rv

ŹRÓDŁO:  http://www.oecumene.radiovaticana.org

Triduum Paschalne

Wielki Czwartek

„W pierwszy dzień Przaśników przystąpili do Jezusa uczniowie i zapytali Go: «Gdzie chcesz, żebyśmy Ci przygotowali Paschę do spożycia?»” – pisze ewangelista Mateusz (26, 17). Dziś przenosimy się do Jerozolimy, pełnej żydowskich pielgrzymów, którzy przybyli do tego miasta na wyjątkowe święto – Paschy. To święto upamiętnia wyzwolenie Izraelitów z niewoli egipskiej. W Wielki Czwartek rozpoczynają się kulminacyjne wydarzenia nowej, Chrystusowej Paschy: wyzwolenia ludzi z niewoli grzechu, przejścia od zła do dobra.
Wracamy wspomnieniami do takich miejsc jak: Wieczernik, Ogród Oliwny, Pałac Najwyższego Kapłana. W Wieczerniku, w „sali położonej na górze” (por. Mk 14, 15; Łk 22, 12) odprawił Jezus pierwszą Mszę św. Była to uczta pożegnalna, ale i prorocza zarazem, bo zapowiadała krwawą Ofiarę na krzyżu. W tym miejscu Eucharystia była nieprzerwanie sprawowana aż do XVI wieku. Później zajęli je muzułmanie, a dziś należy do Żydów.
W Getsemani Jezus w sposób przejmujący – krwawy w sensie dosłownym, modlił się przed złożeniem swojej ofiary. Tam też został pojmany i doprowadzony przed oblicze władz religijnych w celu przeprowadzenia kuriozalnego śledztwa, które miało ukryć zbrodnię.
Wielki Czwartek to dzień radości z darów Bożych – sakramentów Eucharystii i kapłaństwa oraz przykazania miłości. To również czas współcierpienia razem z Jezusem, którego apogeum przeżywać będziemy dzień później.

Umycie nóg

Na pamiątkę umycia przez Chrystusa nóg apostołom podczas Mszy Wieczerzy Pańskiej celebrans – sprawujący Ofiarę Eucharystyczną kapłan – obmywa nogi 12 mężczyznom. Jest to przypomnienie fundamentalnej zasady moralnej chrześcijaństwa, czyli przykazania miłości. Gest ów wyraża także prawdę, że Kościół nie jest po to, żeby mu służono, lecz aby służyć.
Za czasów św. Benedykta gest ten był praktykowany codziennie przy wydawaniu żywności ubogim. Ten obrzęd nazywa się także mandatum – od łacińskiego tłumaczenia słów Jezusa: Mandatum novum do vobis – „Przykazanie nowe daję wam”.

Przeniesienie Najświętszego Sakramentu

Symbol znany od XII wieku. To znak uwięzienia Pana Jezusa. W średniowieczu zaczęto budować specjalne ołtarze, nazywane ciemnicami, w których umieszczano Najświętsze Postaci. Dziś miejsce, do którego procesyjnie przenosi się Eucharystię, nazywamy ołtarzem wystawienia.

Obnażenie ołtarza

Po zakończonej Eucharystii kapłan lub diakon zdejmują z ołtarza obrusy. Odarty ołtarz, który jest symbolem Jezusa Chrystusa, oznacza odarcie Go z szat podczas męki krzyżowej. Niektórzy widzą w tym symbolu również opuszczenie przez najbliższych oraz rezygnację z najmniejszych pozorów bóstwa dla naszego zbawienia. Do X-XI wieku ta symbolika była stosowana codziennie. Po każdej Mszy św. zdejmowano z ołtarza obrusy, aby przed następną je nałożyć.

Kołatki

Od Mszy Wieczerzy Pańskiej aż do Liturgii Światła w Wielką Sobotę nie używa się dzwonków. Zamiast nich w kościołach słyszymy kołatki. To także znak żałoby po Zbawicielu, który odchodzi. Rodzaj „postu dla uszu”, tak jak „postem dla oczu” są zakryte od V niedzieli Wielkiego Postu krzyże i obrazy w kościołach. Używanie kołatek jest znane od czasów karolińskich.

Wielki Piątek Męki Pańskiej

W ostatnim swym akcie powiedzie nas dzisiejsza liturgia stromo pod górę – na Kalwarię, miejsce straceń. Rzymskie zwyczaje wykonywania straceń wskazują, że Kalwaria leżała poza miastem. Wcześniej znajdziemy się w pałacu najwyższych kapłanów i w twierdzy Antonia, gdzie rezydował namiestnik Cezara – Piłat. Wejdziemy w atmosferę czystej nienawiści i wołającej o pomstę do nieba niesprawiedliwości. Otrzemy się o piekło na ziemi, do którego zstąpił Zbawiciel. Poznamy sens ofiary, tej która jest wierzchołkiem miłości, bo wszak nie ma większej miłości, niż gdy ktoś życie swoje oddaje za wszystkich, także za nieprzyjaciół swoich.
Nigdzie nie odprawia się w tym dniu Mszy św. To najważniejszy symbol tego dnia. Świątynie bez eucharystycznej celebracji, puste niejako, z „bezczynnymi” kapłanami, odsyłają na Kalwarię, gdzie Najwyższy Kapłan składa krwawą Ofiarę, niewyczerpane źródło każdej Eucharystii, tej sprawowanej w przebogatej europejskiej katedrze czy odprawianej w prostych warunkach terenów misyjnych.
Układ liturgii Wielkiego Piątku należy do najstarszych klejnotów liturgicznej tradycji Kościoła. Już w IV wieku w Jerozolimie chrześcijanie rano gromadzili się na Kalwarii, na adoracji Krzyża, by po południu zebrać się znowu na czytaniu Pisma Świętego. Liturgia Wielkiego Piątku rozpoczyna się więc Liturgią Słowa, po której następuje adoracja Krzyża i wreszcie posilenie się Chlebem Eucharystycznym.

Post ścisły

To jeden z niewielu dni w roku, w którym Kościół nakazuje swoim wyznawcom post ścisły, czyli jakościowy i ilościowy. Tradycja poszczenia w Wielki Piątek ma swój początek już 100 lat po śmierci Chrystusa. Nazywano ten post „postem współczucia”. Był znacznie surowszy od dzisiejszego poszczenia. Chrześcijanie odmawiali sobie w tym dniu zarówno pokarmu, jak i napoju.

Kolor szat liturgicznych

W Wielki Piątek celebrans używa czerwonego koloru szat. Jak pisze ks. Józef Sroka: „W przeszłości w liturgii Wielkiego Piątku używano koloru czarnego. Obecnie używa się koloru czerwonego. Jest to znak królewskości Chrystusa i Jego zwycięstwa nad śmiercią oraz znak Jego najwyższego męczeństwa we własnej krwi na krzyżu. Jest to też kolor męczenników, którzy w Chrystusie widzieli swój ideał i wzór, a w posłuszeństwie Bogu aż do śmierci – źródło własnej ofiary i własnego triumfu”.

Prostratio

To pierwszy, przejmujący symbol liturgii Wielkiego Piątku. Celebrans, wychodząc w zupełnej ciszy przed ołtarz, pada przed nim twarzą do ziemi. To nie tyle gest prostego uniżenia, ale także uznanie winy, postawa szoku, który rodzi się ze świadomości, że przez nasze grzechy jesteśmy współwinni śmierci Chrystusa na krzyżu. Padamy na twarz przed manifestacją Bożej obecności, uznając, że Krzyż jest prawdziwym „krzewem gorejącym”, miejscem ostatecznego objawienia ognia Bożej miłości, który choć płonie, to nie niszczy.
Prostratio jest symbolem rzadko używanym w liturgii – tylko podczas wyjątkowych okazji. Poza Wielkim Piątkiem pojawia się przy sakramencie święceń.

Liturgia Słowa

Mówi o Bożym planie zbawienia człowieka, który Bóg objawiał narodowi wybranemu przez proroków. W IV pieśni o Słudze Jahwe proroka Izajasza słyszymy wizję odkupieńczej śmierci Chrystusa. W drugim czytaniu słyszymy wyznanie wiary pierwotnego Kościoła, a w Ewangelii – opis Męki Chrystusa. Kluczem do zrozumienia podanych przez św. Jana faktów jest Boża miłość.

Modlitwa powszechna

To kolejny element, który ma swoje źródło w tradycji pierwotnego chrześcijaństwa. Modlitwa za wszystkich, bo za wszystkich umarł Chrystus. Jej „powszechność” wyraża się w trosce, aby nie zmarnowała się ani odrobina odkupieńczej krwi Chrystusa, który umiera za zbawienie świata. Modlitw wielkopiątkowych jest dziesięć. Każda ma taką samą strukturę. Na początku następuje wezwanie do modlitwy, podanie intencji, chwila ciszy i zebranie błagań w modlitwie, które wierni potwierdzają w uroczystym Amen – „Niech się tak stanie”.

Adoracja Krzyża

Podobnie jak wiele innych elementów liturgii wielkopiątkowej, adoracja Krzyża wywodzi się z Jerozolimy. Później przejęły ją inne wspólnoty. Dokumenty wskazują, że w Rzymie znano ją już w VII wieku. Z Rzymu trafiła do Frankonii, gdzie obrzęd udramatyzowano, odsłaniając uroczyście krzyż przy śpiewie znanej nam dziś antyfony: „Oto drzewo krzyża”. Słowa nawiązują wprost do pierwszego drzewa w Piśmie Świętym, którego owocem była śmierć. Owocem tego drzewa jest życie.

Komunia św.

To jedyny dzień w roku, kiedy kapłani przyjmują Komunię św. tylko pod postacią chleba. Choć nie sprawuje się w tym dniu Eucharystii, to nie odgradza się chrześcijan od Bożego pokarmu, przyjmując wcześniej konsekrowane eucharystyczne Postaci. I ten punkt liturgii ma bogatą historię. Ostatecznie w 1970 r. przywrócono w tym dniu Komunię św. wiernych.

Grób Pański

Ostatni element liturgii Wielkiego Piątku. Historycznie ujmując, najmłodszy, bo tradycja ta liczy niewiele ponad 1000 lat. Z X wieku pochodzą pierwsze świadectwa o składaniu krzyża Chrystusa w grobie. Później przenoszono do „grobu” także Eucharystię. Przeniesienie Eucharystii przypomina zdjęcie z krzyża i pogrzeb Chrystusa. Ostatnia modlitwa przy grobie wskazuje jednak nadzieję: „Chryste, nasze Zmartwychwstanie i Życie, podźwignij nas z grobu grzechów”.
Bogate wystroje grobu mają wymiar katechetyczny. Przypominają o znaczeniu śmierci i zmartwychwstania Zbawiciela oraz wzywają do nawrócenia i czynienia pokuty. W przeszłości każdy, kto tylko mógł, wstępował do kościoła choć na chwilę, by z nadzieją popatrzeć na odsłonięty krzyż, by czuwać u grobu Pana wraz ze stojącą na baczność strażą. „Gdziekolwiek zaś przed pałacami lub w koszarach – pisał ks. Jędrzej Kitowicz – stały szyldwachy żołnierskie, wszędzie przez ten czas mieli karabiny rurami na dół, a kolbami do góry obrócone i żaden bęben żołnierski lub kapela po ten czas nie dała się słyszeć, stosując się do smutku kościelnego…”

Wielka Sobota

Wigilia Paschalna

Wigilia Paschalna jest świętem wszystkich świąt, uroczystością nad wszystkimi uroczystościami. Jest szczytem Triduum Paschalnego – trzech dni przeżywania najważniejszych wydarzeń, które stanowią fundament naszej wiary. Jest ona kluczem do zrozumienia wszystkiego, co się działo, co się dzieje i co będzie się działo. Jest celebracją wydarzenia unikalnego jak żadne inne, które odmienia człowieka i świat. Nie ma takich słów, które potrafiłyby oddać w pełni znaczenie tego wydarzenia. Wszystkie są zbyt małe, aby je objąć.
Wigilia Paschalna nie jest jedynie przypomnieniem wydarzenia. Ona jest tym wydarzeniem. W celebracji liturgicznej ono się rzeczywiście dzieje, albowiem w liturgii jest zawsze „dziś”.
W Wigilii Paschalnej odnawiamy doświadczenie tajemnicy Kościoła, do którego weszliśmy przez bramę chrztu św. Przypominając sobie o miłosnym Bożym planie zbawienia, wchodząc w jego historię – dotykamy rzeczy najbardziej przyszłych, trwając w oczekiwaniu przyjścia Pana.

Obrzęd światła

Z ciemności do światła. Z grzechu do łaski. Ze śmierci do życia. To wszystko ma wyrazić obrzęd, który rozpoczyna świętowanie Paschy. Prosta symbolika przedstawia w skrócie tajemnicę odkupieńczej śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. Tak jak ogień – Chrystus oświeca, ogrzewa i oczyszcza.

Paschał

To duża świeca z wosku. Jest ona zapalana od poświęconego ognia i uroczyście wnoszona do ciemnego kościoła. Symbolizuje Chrystusa Zmartwychwstałego – światłość świata, znak nadziei na wieki. Wyryty na nim krzyż oznacza odkupieńczą śmierć Chrystusa. Pięć otworów to symbole Jego zbawczych ran, a pierwsza i ostatnia litera greckiego alfabetu oznacza panowanie nad czasem. Po zakończeniu okresu wielkanocnego paschał stawia się obok chrzcielnicy. To od niego zapala się świece przy chrzcie dziecka, jako znak jego włączenia przez chrzest do Mistycznego Ciała Chrystusa – Kościoła.

Exsultet

Starożytny hymn chrześcijan. W różnych formach znany od IV wieku. To jedna z najpiękniejszych modlitw Kościoła. Pochwała paschału symbolizującego Chrystusa. Podkreśla ciągłość historii zbawienia, której ukoronowaniem jest przynoszące radość wszystkim wydarzenie paschalne.

Liturgia Słowa

W rozbudowanej Liturgii Słowa Wigilii Paschalnej słyszymy opowieść o działaniu Boga dla ratowania człowieka. Wybór siedmiu czytań stanowi główne punkty scenariusza podjętego przez Boga, który nazywamy planem zbawienia. Pomimo ludzkich występków, buntów, przeciwstawiania się Bogu, Pan nigdy go nie zaniechał, ale wypełnił, posyłając na świat swojego Syna Jednorodzonego. Symbolika kryje się także w liczbie „siedem”. Siedem to trzy plus cztery. Trzy to liczba Boga, a cztery to liczba świata. Razem daje siedem i oznacza przymierze.

Liturgia chrzcielna

Na liturgię chrzcielną Wigilii Paschalnej składają się cztery elementy: Litania do Wszystkich Świętych, błogosławieństwo wody chrzcielnej, chrzest i bierzmowanie (jeśli są kandydaci) oraz odnowienie przyrzeczeń chrzcielnych.
Chrzest jest bramą. To w tym sakramencie zostaliśmy zanurzeni w śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa, aby w Nim powstać do nowego życia. W chwili chrztu zaciągnęliśmy pewne zobowiązania i złożyliśmy (zazwyczaj czynią to rodzice dziecka) zobowiązania: wiary i wyrzeczenia się zła. W Wielką Sobotę jest czas, aby do tych przyrzeczeń wrócić i je odnowić.

Liturgia Eucharystyczna

To ostatnia i zarazem szczytowa część liturgii Wigilii Paschalnej. Warto zaznaczyć, że nie jest to Msza św. Wielkiej Soboty, ale Niedzieli Zmartwychwstania. Pełna radości, bo w sposób najdoskonalszy urzeczywistnia Paschę Pana.

Procesja rezurekcyjna

Procesja rezurekcyjna jest uroczystym ogłoszeniem prawdy o Zmartwychwstaniu Pańskim, manifestacją wiary chrześcijan – na wzór kobiet, które po doświadczeniu pustego grobu poszły ogłosić tę wieść uczniom. Procesja jest też symbolem wędrówki Nowego Ludu Bożego razem ze swoim Panem do ojczyzny niebieskiej.

Ks. Paweł Rozpiątkowski

ŹRÓDŁO:   http://www.niedziela.pl

Wielki Czwartek rozpoczyna w całym Kościele Święte Triduum Paschalne

To czyńcie na moją pamiątkę…

Misterium Wielkiego Tygodnia

Wielki Czwartek to w kalendarzu chrześcijańskim święto ruchome powołane na pamiątkę Ostatniej Wieczerzy. Przypada w Wielkim Tygodniu, 3 dni przed Wielkanocą. Wielki Czwartek rozpoczyna w całym Kościele Święte Triduum Paschalne.

Misterium z łac. tajemny kult, tajemnica

W czasie mszy Wieczerzy Pańskiej liturgia słowa przypomina przekazane Mojżeszowi Boże zalecenia, dotyczące przygotowania pierwszej uczty paschalnej, spożywanej jeszcze w niewoli egipskiej, oraz nakaz corocznych obchodów święta (Wj 12,1-8.11-14). Drugie czytanie, zaczerpnięte z Pierwszego Listu do Koryntian, zawiera świadectwo świętego Pawła o ustanowieniu sakramentu Eucharystii w czasie Ostatniej Wieczerzy (l Kor 11,23-26). O wydarzeniach, które dokonały się w Wieczerniku, opowiada fragment Ewangelii według św. Jana (J 13,1-15), opisujący Chrystusowy akt pokornej miłości, wyrażający się umyciem nóg dwunastu apostołom. Swą posługę Jezus skomentował słowami: „Dałem wam bowiem przykład, abyście i wy tak czynili, jak Ja wam uczyniłem” (J 13,15). Bezpośrednio po wielkoczwartkowej liturgii słowa następuje zatem obrzęd obmycia nóg dwunastu chłopcom lub dojrzałym mężczyznom; odziany na biało kapłan polewa wodą ich stopy i ociera je ręcznikiem. Gest ten nie jest tylko naśladowaniem wzoru Chrystusa; symbolizuje on czynne włączenie się w Bożą miłość.

Słowa Chrystusa wypowiedziane podczas Ostatniej Wieczerzy konkretnie ilustrują dwa sakramenty, które zostały podczas uczty nam dane;

Święta Eucharystia, „Bierzcie i jedzcie…”
Sakrament kapłaństwa, „To czyńcie na moją pamiątkę…”

W wielkoczwartkowe przedpołudnie we wszystkich kościołach katedralnych odprawiana jest tzw. msza krzyżma (olej poświęcony podczas tej mszy świętej nazywa się w języku łacińskim chrisma). Liturgii tej przewodniczy biskup. Koncelebrują księża, reprezentujący całą diecezję; Oliwa była niegdyś środkiem wzmacniającym i leczniczym, a gałązki drzewa oliwkowego -symbolem pokoju. Dlatego Kościół tak szeroko wykorzystuje oliwę w swoich obrzędach.

W czasie uroczystego „Chwałą na wysokości Bogu” dzwonią wszystkie dzwony, dzwonki. Serca dzwonów kołaczą z wielkim grzmotem. Zaraz po odśpiewaniu hymnu na jakiś czas milkną wszystkie dzwony, dzwonki. Zastępuje się je stukotem drewnianych kołatek.

W czasie modlitwy eucharystycznej słyszymy bardzo ważne słowa. W formułach, które następują, słowa Chrystusa należy wymawiać starannie i wyraźnie, bo tego wymaga ich znaczenie.

„On to w dzień przed męką * za zbawienie nasze i całego świata, to jest dzisiaj…” Przeżywamy ten wieczór tak jak 2000 lat temu. To jest dzisiaj!Po uroczystej Komunii św. Najświętszy Sakrament zostaje przeniesiony do tzw. Ciemnicy, która symbolizuje ciemność, pojmanie, przetrzymywanie Chrystusa Pana w zamknięciu. Gaśnie wieczna lampka, płonąca przez cały rok przy tabernakulum.

Po mszy obnaża się ołtarz. Czyni tak na pamiątkę obnażenia Jezusa z szat i obmycia Jego ciała. Z ołtarza zdjęto wszystko, nawet krzyże i lichtarze. To piękny polski zwyczaj i jakże przywodzący na myśl te chwile kiedy Jezus „…wstał od stołu, złożył swe szaty, wziął prześcieradło i przepasał się nim. Potem napełnił naczynie wodą, zaczął umywać uczniom nogi i ocierać je prześcieradłem, którym był przepasany…” (J 13, 4-5).

Damian Skorupa

ŹRÓDŁO:   http://www.ministranci.archidiecezja.katowice.pl

W SZKOLE MARYI, «NIEWIASTY EUCHARYSTII»

madonna-fatima

Maryja jest «Niewiastą Eucharystii» w całym swoim życiu

53. Jeśli chcemy ponownie odkryć ścisłą więź, jaka istnieje między Kościołem i Eucharystią, w całym jej bogactwie, nie możemy zapomnieć o Maryi, Matce i Wzorze Kościoła. W Liście apostolskim Rosarium Virginis Mariae, uznając Najświętszą Dziewicę za Mistrzynię w kontemplowaniu oblicza Chrystusa, włączyłem do tajemnic światła również ustanowienie Eucharystii.102 Maryja bowiem może nas prowadzić ku temu Najświętszemu Sakramentowi, ponieważ jest z nim głęboko związana.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Ewangelia milczy na ten temat. W opisie ustanowienia Eucharystii w wieczór Wielkiego Czwartku nie mówi się o Maryi. Wiadomo jednak, że była Ona obecna wśród Apostołów, którzy «trwali jednomyślnie na modlitwie» (Dz 1,14), w pierwszej wspólnocie zgromadzonej po Wniebowstąpieniu w oczekiwaniu Pięćdziesiątnicy.Tej obecności nie mogło oczywiście brakować podczas sprawowania Eucharystii wśród wiernych pierwszego pokolenia chrześcijan, z gorliwością trwających «w łamaniu chleba» (Dz2, 42).

Jednak poza Jej uczestnictwem w Uczcie eucharystycznej, związek Maryi z Eucharystią można pośrednio określić wychodząc od Jej wewnętrznej postawy. Maryja jest «Niewiastą Eucharystii» w całym swoim życiu. Kościół, patrząc na Maryję jako na swój wzór, jest wezwany do Jej naśladowania także w odniesieniu do Najświętszej Tajemnicy.

54. Mysterium fidei! Jeśli Eucharystia jest tajemnicą wiary, która przewyższa nasz intelekt, a przez to zmusza nas do jak najpełniejszej uległości Słowu Bożemu, nikt tak jak Maryja nie może być wsparciem i przewodnikiem w takiej postawie. Nasze powtarzanie dzieła Chrystusa z Ostatniej Wieczerzy, które jest wypełnianiem Jego nakazu: «To czyńcie na moją pamiątkę!», staje się jednocześnie przyjęciem zaproszenia Maryi do okazywania Mu posłuszeństwa bez wahania: «Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie» (J2, 5). Z matczyną troską, poświadczoną podczas wesela w Kanie, Maryja wydaje się nam mówić: «Nie wahajcie się, zaufajcie słowu mojego Syna. On, który mógł przemienić wodę w wino, ma moc uczynić z chleba i wina swoje Ciało i swoją Krew, ofiarując wierzącym w tej tajemnicy żywą pamiątkę swej Paschy, aby w ten sposób uczynić z siebie „chleb życia”».

55. W pewnym sensie Maryja wyraziła swoją wiarę eucharystyczną, jeszcze zanim Eucharystia została ustanowiona, przez sam fakt ofiarowania swojego dziewiczego łona, aby mogło się dokonać Wcielenie Słowa Bożego. Eucharystia odsyłając do męki i zmartwychwstania, wyraża jednocześnie ciągłość z tajemnicą Wcielenia. W zwiastowaniu Maryja poczęła Syna Bożego również w fizycznej prawdzie ciała i krwi, antycypując w sobie to, co w jakiejś mierze realizuje się sakramentalnie w każdym wierzącym, który przyjmuje pod postacią chleba i wina Ciało i Krew Pańską.

Istnieje ponadto głęboka analogia pomiędzy fiat wypowiedzianym przez Maryję na słowa archanioła i amen, które wypowiada każdy wierny kiedy otrzymuje Ciało Pańskie. Maryja była wezwana do wiary, że Ten, którego poczęła «za sprawą Ducha Świętego», był «Synem Bożym» (por. Łk 1, 30-35). W ciągłości z wiarą Dziewicy, tajemnica eucharystyczna wymaga od nas wiary na wzór wiary Dziewicy, że ten sam Jezus, Syn Boży i Syn Maryi, uobecnia się w całym swoim Boskoludzkim jestestwie pod postaciami chleba i wina.

«Błogosławiona [jest], która uwierzyła» (Łk1, 45): Maryja w tajemnicy Wcielenia antycypowała także wiarę eucharystyczną Kościoła. Kiedy nawiedzając Elżbietę nosi w łonie Słowo, które stało się ciałem, Maryja w pewnym sensie jest «tabernakulum» — pierwszym «tabernakulum» w historii, w którym Syn Boży (jeszcze niewidoczny dla ludzkich oczu) pozwala się adorować Elżbiecie, niejako «promieniując» swoim światłem poprzez oczy i głos Maryi. Czy zatem Maryja kontemplująca oblicze Chrystusa dopiero co narodzonego i tuląca Go w ramionach, nie jest dla nas niedoścignionym wzorem miłości i natchnienia podczas każdej naszej Komunii eucharystycznej?

56.Przez całe swoje życie u boku Chrystusa, nie tylko na Kalwarii, Maryja realizowała wymiar ofiarny Eucharystii. Kiedy zaniosła Dziecię Jezus do świątyni w Jerozolimie, «aby [Je] przedstawić Panu» (Łk 2, 22), usłyszała zapowiedź starego Symeona, że to Dziecko będzie «znakiem sprzeciwu» i że «miecz» przeszyje także Jej duszę (por. Łk 2, 34-35). W ten sposób został przepowiedziany dramat ukrzyżowania Syna i w jakimś sensie zostało zapowiedzianestabat Mater Dziewicy u stóp krzyża. Przygotowując się, dzień po dniu, do wydarzenia Kalwarii, Maryja przeżywa jakby «antycypowaną Eucharystię», można by powiedzieć «komunię duchową» pragnienia i ofiary, która będzie miała swoje wypełnienie w zjednoczeniu z Synem w męce, a potem —w okresie popaschalnym— wyrazi się w Jej uczestnictwie w sprawowanej przez Apostołów celebracji eucharystycznej — «pamiątce» męki.

Jak wyobrazić sobie uczucia Maryi, która słyszała z ust Piotra, Jana, Jakuba i innych Apostołów słowa z Ostatniej Wieczerzy: «To jest Ciało moje, które za was będzie wydane» (Łk22, 19)? To Ciało, wydane na ofiarę i ponownie uobecnione w znakach sakramentalnych, było tym samym ciałem, które poczęło się w Jej łonie! Przyjmowanie Eucharystii musiało oznaczać dla Maryi niejako powtórne przyjęcie w Jej łonie serca, które biło rytmem Jej serca, ponownym przeżywaniem tego, czego osobiście doświadczyła pod krzyżem.

57. «To czyńcie na moją pamiątkę» (Łk 22, 19). W «pamiątce» Kalwarii jest obecne to wszystko, czego Chrystus dokonał przez swoją mękę i śmierć. A zatem nie brakuje również tego, co Chrystus uczynił dla Matki ku naszemu pożytkowi. To Jej właśnie powierza umiłowanego ucznia, a w nim powierza każdego z nas: «Oto syn Twój!». Podobnie mówi do każdego z nas: «Oto Matka twoja!» (por. 19, 26-27).

Przeżywanie w Eucharystii pamiątki śmierci Chrystusa zakłada także nieustanne przyjmowanie tego daru. Oznacza to, że —na wzór Jana— przyjmiemy do siebie Tę, która za każdym razem jest nam dawana za Matkę. Oznacza jednocześnie podjęcie zadania upodabniania się do Chrystusa w szkole Matki i zgodę na to, aby nam towarzyszyła. Z Kościołem i jako Matka Kościoła, Maryja jest obecna w każdej z naszych celebracji eucharystycznych. Jeśli pojęcia Kościół i Eucharystia są ze sobą nierozerwalnie związane, to samo dotyczy Maryi i Kościoła. Również dlatego już od czasów starożytnych w Kościołach Wschodu i Zachodu jednomyślnie wspominano Maryję podczas celebracji eucharystycznej.

58.W Eucharystii Kościół łączy się w pełni z Chrystusem i z Jego ofiarą, utożsamiając się z duchem Maryi. Jest to prawda, którą można zgłębić odczytując ponownie «Magnificat» w perspektywie eucharystycznej. Eucharystia jest bowiem, podobnie jak hymn Maryi, przede wszystkim uwielbieniem i dziękczynieniem. Kiedy Maryja wznosi okrzyk: «Wielbi dusza moja Pana i raduje się duch mój w Bogu, Zbawicielu moim», nosi już w łonie Jezusa. Wielbi Ojca «przez» Jezusa, lecz wielbi Go także «w» Jezusie i «z» Jezusem.

To jest właśnie prawdziwa «postawa eucharystyczna».

Jednocześnie Maryja wspomina wspaniałe dzieła, jakich Bóg dokonał w dziejach zbawienia, zgodnie z obietnicą, jaką złożył ojcom (por. Łk 1, 55), ogłaszając cud, który je wszystkie przewyższy — zbawcze Wcielenie. W Magnificat jest też obecny wymiar eschatologiczny Eucharystii. Za każdym razem, kiedy Syn Boży uobecnia się nam w «ubóstwie» znaków sakramentalnych chleba i wina, zasiewane jest w świecie ziarno nowych dziejów, w których władcy są «strącani z tronów», a «pokorni zostają wywyższeni» (por. Łk 1, 52). Maryja opiewa «nowe niebiosa» i «nową ziemię», które w Eucharystii znajdują swoją antycypację i w pewnym sensie programowy «zamysł». Jeśli Magnificat wyraża duchowość Maryi, nic bardziej niż ta duchowość nie pomoże nam przeżywać tajemnicy eucharystycznej. Eucharystia została nam dana, ażeby całe nasze życie, podobnie jak życie Maryi, było jednym«magnificat»!  

z Encykliki ECCLESIA DE EUCHARISTIA Ojca Świętego Jana Pawła II

ŹRÓDŁO:  http://www.jezuufamtobie.pl

Z DRUGIEJ STRONY OKNA

Abp Mokrzycki był osobistym sekretarzem  Jana Pawła II fot. Servizio Fotografico de l’O.R. fotografia z książki „najbardziej lubił wtorki”

Z drugiej strony okna

Zrywał się o 5.15, by oglądać wschód słońca. Nie lubił nowych butów. Uwielbiał za to słodycze – wywiad z papieskim sekretarzem abp. Mokrzyckim ukazuje prywatne życie Jana Pawła II.

Kulisy trudnych rozmów z Ali Agcą, Arafatem i Putinem, pełen humoru opis niedostępnego dla dziennikarzy codziennego życia Jana Pawla II, niezwykle poruszająca kronika jego ostatnich chwil. „Najbardziej lubił wtorki” – to niezwykła książka odsłaniająca fakty z życia Papieża Polaka. Wywiad rzekę z ks. abp. Mieczysławem Mokrzyckim, jego drugim osobistym sekretarzem, przeprowadziła dziennikarka TVN24 Brygida Grysiak. Ks. Mokrzycki, obecnie arcybiskup Lwowa, spędził u boku Jana Pawła II ostatnie lata jego życia. Został jego sekretarzem, gdy Papież miał za sobą już 18 lat pontyfikatu. – Nie był jeszcze tak bardzo chory. Używał laski, ale jeszcze niepublicznie – opowiada abp Mokrzycki. – Kiedy patrzył na mnie, zawsze się uśmiechał – wspomina. Papież miał niezwykłe poczucie humoru. Nawiązując do tego, że ks. Mokrzycki został prałatem, zaczepił go kiedyś: „Mieciu, prałacię mama?”. Śmiał się też głośno z dowcipu, który krążył po Watykanie: „Czym różni się Papież od Ducha Świętego? Duch Święty jest wszędzie, a Papież już tam był”. 

Brygida Grysiak z dziennikarską (i kobiecą) ciekawością pyta o detale. A ks. Mokrzycki nie dorabia ideologii. Mówi, jak było. – Jak pachniało u Ojca Świętego? – pyta dziennikarka. – Pachniało świeżością. Ojciec Święty lubił świeże powietrze. Lubił mieć otwarte okno nawet wtedy, gdy było chłodno. I trochę wiosną pachniało, bo na stoliku zawsze stały kwiaty. Siostra Jana co roku wiosną przynosiła z ogrodu konwalie. W sypialni stała fotografia rodziców w srebrnej ramce. Nad drzwiami – obraz Brata Alberta „Ecce Homo”. Papież wpatrywał się w niego, gdy leżał w łóżku. W sypialni był jeszcze jeden obraz – Jezusa Miłosiernego. W gabinecie z kolei ogromny obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Na biurku fotografia księcia Adama Sapiehy. Była jeszcze bardzo duża figura Matki Bożej Niepokalanego Poczęcia. Stara, drewniana, stała w rogu gabinetu. Ojciec Święty często się przy niej zatrzymywał i ją całował. 

Strażnik poranka 
Papież lubił patrzeć na wschód słońca. Zrywał się o 5.15. Jeszcze przed Mszą św. zawsze odmawiał Różaniec… leżąc krzyżem. Na Mszę o godz. 7.30 zawsze zapraszał gości. Z każdym się witał, pytał, skąd pochodzi, co robi. Dla każdego miał jakieś miłe słowo. To nie były Msze jedynie dla zamkniętego kręgu. – Przychodzili także zwyczajni, prości ludzie. Czasami ktoś pisał: „Pragnieniem mojego życia jest spotkać się z Ojcem Świętym. Wiem, że takich ludzi są tysiące i mam małe szanse. Albo żadne…”. I wtedy myśleliśmy sobie, że taką osobę warto zaprosić. Nikt od Ojca Świętego nie wychodził bez różańca… 
Po Mszy św. było śniadanie, na które również zapraszano kilkoro gości. Papież nigdy (nawet w szpitalu!) nie jadał sam. W Watykanie żartowano, że przy Janie Pawle II dwie rzeczy nigdy nie były wiadome do ostatniej chwili: o której godzinie i z kim zje obiad… Nie rozstawał się z różańcem. – Na tarasie, na dachu, był malutki ogród i Ojciec Święty lubił tam się modlić. W każdy piątek odprawiał tam Drogę Krzyżową. Modlił się przed każdą audiencją – krótko adorował Jezusa w kaplicy.

Jego narkotykiem były książki – opowiada abp Mokrzycki. – Czytał życiorysy świętych, dzieła współczesnych teologów. Często wracał do książek naukowych, do teologii moralnej czy bioetyki. Od czasu do czasu sięgał po Trylogię Sienkiewicza. Żeby sobie przypomnieć… Przy kolacji Ojciec Święty zawsze oglądał zapowiedzi głównych tematów polskich „Wiadomości”. Jeśli było coś interesującego, oglądał dłużej. Rzadko coś komentował. Gdy nadchodziły niepokojące wiadomości, nie wypowiadał się na ten temat, raczej milczał. Ale po wyrazie twarzy można było wiele odczytać. Było mu przykro – opowiada abp Mokrzycki. Papież na bieżąco pytał o wyniki meczów. – Raczej nie wyrażał swych sympatii, ale nie było tajemnicą, że jego ukochaną drużyną była Cracovia. 

Po kolacji Ojciec Święty szedł do gabinetu. Do godziny 21.30 jeszcze pracował. Między godziną 22 a 22.30 po raz ostatni przed snem zaglądał do kaplicy. To była prywatna modlitwa. Do kaplicy zachodził zresztą przed każdym posiłkiem i po posiłku. Odmawiał wszystkie litanie do świętych. Bardzo je lubił. W każdy czwartek – obowiązkowo modlitwę do Ducha Świętego, a w piątki Drogę Krzyżową. Kładł się przed 23. Miał bardzo silny organizm. Wystarczyło 6 godzin snu i wstawał wypoczęty. Szybko regenerował siły. Było to widać także w ciągu dnia. Wystarczyło, że położył się na kwadrans i zmęczenie mijało. Codziennie przed snem patrzył przez okno na Plac Świętego Piotra i kreślił w powietrzu znak krzyża. To było jego prywatne wieczorne Urbi et Orbi. 

A czy Papież był grzeczny? 
A dlaczego Jan Paweł II najbardziej lubił wtorki? Bo był to jego wolny dzień – opowiada sekretarz. – Wyjeżdżaliśmy po śniadaniu. Do tej pory żaden papież nie „uciekał” z Watykanu na wypady w góry. Jan Paweł II był w tym rewolucyjny. Jedliśmy pod gołym niebem, na plastykowych talerzach. Gdy Ojciec Święty powiedział: „Mieciu, śpiewaj”, to już nie było wyjścia – śmieje się lwowski metropolita. – Musiałem śpiewać. Co? Najczęściej nie, jak się sądzi, „Barkę”, ale hymn, który Papież znał jeszcze z czasów kajakowych spływów. „O, której berła ląd i morze słucha. Jedyna moja po Bogu otucha”. Jakoś sobie radziłem. Ojciec Święty trochę mi pomagał i tak zapamiętałem cały tekst. Gdy do letniej rezydencji zjeżdżali przyjaciele z Polski, tradycją długich letnich wieczorów były wspólne śpiewy. „Czerwone maki”, „Wojenko, wojenko”. Te pieśni Papież lubił najbardziej – opowiada abp Mokrzycki. O czym marzył? Chciał jeszcze raz pojechać w Bieszczady. – A czego nie lubił? – dopytuje się dziennikarka TVN 24. – Nowych butów – uśmiecha się były papieski sekretarz. – Nosił stare tak długo, jak tylko mógł. Czasami już nawet telewizja zwracała uwagę, że Ojciec Święty ma podarte buty. – Ojciec Święty zawsze się modlił 13 maja o godz. 17. 

Odprawialiśmy Mszę św. w jego kaplicy jako dziękczynienie za ocalenie od śmierci. Co roku w Wielki Piątek schodził do Bazyliki św. Piotra, by spowiadać. Ktoś od nas szedł do kolejki i pytał kilka osób czy chcą być spowiadane przez Ojca Świętego. Jedni byli szczęśliwi, inni odmawiali, bo i takie historie pamiętam – opowiada papieski sekretarz. 6 grudnia do Jana Pawła II przychodził św. Mikołaj. To znaczy siostra zakonna z przyklejoną brodą. – Wchodził z dzwoneczkiem i z aniołkami. Oczywiście miał worek z prezentami. Na początku była część humorystyczna. Mikołaj zawsze coś powiedział na temat Ojca Świętego, na temat sekretarzy, na temat sióstr. Kto był grzeczny, a kto nie. Potem było rozdawanie prezentów. Dostawaliśmy drobne upominki: słodycze, szalik, czasami koszulkę. A Ojciec Święty dostawał to samo. Przeważnie były to słodycze, które tak lubił. 

Pozwólcie mi odejść 
W wywiadzie z abp. Mokrzyckim nie znajdziemy tanich sensacji. Jest za to sporo proroczych papieskich intuicji. – W młodzieży i w ruchach charyzmatycznych Jan Paweł II pokładał wielką nadzieję. Nie wszystkim podobał się ten styl spotkań z ludźmi neokatechumenatu czy ruchu Odnowy w Duchu Świętym. O ruchach charyzmatycznych mówił, że to laboratoria wiary. I bardzo tym laboratoriom kibicował. 

Najbardziej poruszające są ostatnie karty książki. Kronika umierania Papieża. Śledzimy, jak wyglądały ostatnie tygodnie zmagającego się z niemocą Jana Pawła II. Czytamy relacje z drugiej strony okna. Od strony podających Papieżowi kartki homilii, których nie był już w stanie przeczytać. – Pozwólcie mi odejść do domu Ojca – szepnął wycieńczony Papież do s. Tobiany. – To było jego pożegnanie. Potem już tylko: „Amen”. Był pogodny. Nie tak jak w filmie. 

Jego twarz promieniała. Nie była taka starcza i pomarszczona, miał do końca piękną, gładką twarz. Bo czasami widzieliśmy Ojca Świętego w tych trudnych momentach choroby. Wtedy na twarzy były i zmarszczki, i grymasy. A potem, w ostatnim czasie, jego twarz się zmieniła. Nie była już ani pomarszczona, ani blada. Tak umierają święci… Arcybiskup Lwowa zapytany, czy tęskni za Watykanem, odpowiada wprost: – Nie mam czasu. Jest tu tyle pracy. I nie zawsze jest łatwo… – A kiedy jest ciężko, prosi Ksiądz o pomoc Jana Pawła II? – pyta Brygida Grysiak. – Proszę. I zawsze pomaga.

ŹRÓDŁO:   http://goscniedzielny.wiara.pl

BENEDYKT XVI ZAPOWIADA ROK KAPŁAŃSTWA

ostatnia

W Wielki Czwartek przeżywamy pamiątkę ustanowienia sakramentów: Eucharystii i Kapłaństwa, które to dokonały się podczas Ostatniej Wieczerzy w Wieczerniku, gdzie Jezus Chrystus umył nogi swoim uczniom oraz zamienił chleb i wino w Ciało Swe i Krew.

Misyjna tożsamość kapłana w Kościele to temat rozpoczętej dziś sesji plenarnej Kongregacji ds. Duchowieństwa. Nawiązał do niego Papież, spotykając się z jej uczestnikami.

„Wymiar misyjny kapłana wynika z jego sakramentalnego upodobnienia do Chrystusa jako Głowy – mówił Benedykt XVI. – Wiąże się w konsekwencji ze szczerym, całościowym przyjęciem tego, co tradycja kościelna określa jako apostolską formę życia. Polega ona na «nowym życiu» rozumianym duchowo, na «nowym stylu życia» zapoczątkowanym przez Pana Jezusa i przyjętym przez apostołów. Choć sakramenty działają skutecznie bez względu na sytuację egzystencjalną danego księdza, potrzebne, a nawet niezbędne jest dążenie do moralnej doskonałości, które winno być obecne w każdym kapłańskim sercu. Właśnie by sprzyjać temu dążeniu księży do duchowej doskonałości, od której przede wszystkim zależy skuteczność ich posługi, postanowiłem ogłosić specjalny «Rok Kapłaństwa», który trwać będzie od najbliższego 19 czerwca do 19 czerwca 2010 r. Mija bowiem 150 lat od śmierci świętego proboszcza z Ars, Jana Marii Vianneya, prawdziwego wzoru pasterza w służbie owczarni Chrystusa ”. 

Benedykt XVI zwrócił też uwagę na potrzebę odpowiedniego przygotowania kandydatów do kapłaństwa wobec radykalnych przemian społecznych w ostatnich dziesięcioleciach. Formację należy prowadzić w łączności z nieprzerwaną kościelną Tradycją w całej jej ciągłości. Dla księży ważne jest poprawne przyjmowanie tekstów Soboru Watykańskiego II, interpretowanych w świetle całego dziedzictwa Kościoła. Winni oni być obecni i rozpoznawalni na polu kultury i miłosierdzia przez myślenie zgodne z wiarą, zalety osobiste i także strój. Kapłani są niezbędni. Bez ich posługi nie byłoby Eucharystii, misji i samego Kościoła – podkreślił Papież.     ak/ rv

ŹRÓDŁO:  http://www.radiovaticana.org